Główna Góra Spis treściDowcipy różne


Student informatyki ] Przykazania pijaka ] Pytania powody przyczyny ] Alabama ] Zagłada ludzkości ] Wypadek ] Głupie pytania ] Szczyty ] Szef i Ty ] Pierwszy raz ] Horoskop ] Polacy ] Rodzic teoretyczny ] Lekcja angielskiego ] Dzieci ] Radio ZET ] Słownik biznesmena ] [ Dowcipy różne ] Przepis na ciasto ] Kłamstwa w życiu studenta ] List mamy blondynki do syna ] Dieta dwulatków ] Biedni i bogaci ] Matematyka ] Horoskop uniwersalny ] Czy wiesz, że... ] Różnice miedzykulturowe ] O naturze imion męskich ] Robal ] Test na osobowość ] Dyplomacja ] Supermarket ] Dobrze, źle, bardzo źle... ] Rodzaje upojenia ] Mama ] Alkohol jest śmieszny ] Kapitalizm w praktyce ] Wojskowy Marphy ] Islamscy samobójcy ] O naturze imion żeńskich ] Prawa Murphy'ego ] Definicje ] Top 10 kierowców ] List studentki ] Więzienie i praca ]

 



1. Ojciec patrzy na syna przygotowującego się do wyjścia:
- Podobno spotykasz się z Elką?
- No tak, a co w tym złego? - odpowiada syn
- Nie, nic - mówi ojciec - kiedy byłem w twoim wieku, też się z nią
spotykałem..

2. Do lecącego samolotem ludożercy, podchodzi stewardessa i pyta:
- Przepraszam, podać coś panu?
- Tak! Pasażerów!

3. Przy barze siedzi klient i wygląda na strasznie zmartwionego. Barman go
pyta:
- Co się stało?
- Zastanawiam się, o co mnie żona prosiła - odpowiada klient - Czy mam wypić
jeden kufel piwa i wrócić o dziewiątej, czy wypić dziewięć kufli piwa i
wrócić o pierwszej?

4. Rzecz dzieje się w przedziale pociągu. W pewnym momencie współpasażer
mówi do kobiety:
- Czy mogłaby pani powiedzieć swojemu synkowi, żeby mnie nie przedrzeźniał?
- Oczywiście. Synku, nie zachowuj się jak idiota!

5. Na Śląsku, spotyka się dwóch kumpli i jeden mówi do drugiego:
- Wiesz chopie, ten angielski to jest bardzo trudny język.
- Ja?
- Ja, ja, na przykład pisze się Shakespeare, a czyta się Szekspir.
-No to rzeczywiście trudne, ale ty wiesz, nosz śląski tyż jest
skomplikowany, pisze się winnel sznycel, a czyto się wątrobianka!

6. - Są cztery części świata - mówi kapral do żołnierzy - Północ, Południe,
Wschód i Zachód.
- To nie są części, tylko strony - zaprzecza jeden żołnierz.
- Głupi jesteście! - oburza się kapral - Strony to są u gitary!

7. Przychodzi agent ubezpieczeniowy do klienta i mówi:
- Proszę pana jeżeli pan się ubezpieczy na życie, na zdrowie, potem się pan
połamie, będzie miał pan wstrząs mózgu, to będzie pan potwornie bogaty...

8. Mężczyzna proponuje kobiecie spacer po parku.
- A czy będzie pan grzeczny? - pyta kobieta
- Oczywiście - mówi facet
- No to może chodźmy do mnie...

9. Dwóch uczonych jedzie samochodem i nagle zwalone drzewo zagrodziło im
drogę. Wysiedli, zaczęli rozprawiać, wygłaszać mądre kwestie, nagle
podchodzi do nich wieśniak, bierze drzewo i za jednym zamachem odrzuca na
bok. Uczeni spojrzeli na siebie i jeden z nich powiedział:
- Phi, wielka mi rzecz, siłą!

10. Dwóch gentelmanów jedzie pociągiem. Jadą już 12 godzin, za oknem, zapada
zmrok.
Nagle jeden z nich, w zupełnej ciszy pyta:
- Przepraszam bardzo czy zdarzyło się panu kochać z czarną dziewczyną, na
szczycie ośnieżonego Mont Blanc, wśród tłumu ludzi?
- A dlaczego pan pyta?
- E nic, chciałem tylko jakoś zacząć rozmowę.

11. Pewien pan wyjechał na półroczny staż do Afryki. Kiedy wrócił, po pewnym
czasie stał się strasznie markotny, przestał oglądać telewizję, nie chodził
do znajomych. Wreszcie żona postanowiła zapytać go, co się dzieje. Maż długo
milczał, aż wreszcie przemówił:
- Goryl mnie zgwałcił...
Żona rozumiejąc sytuację zaczęła męża pocieszać:
- Oczywiście, jest to straszne, ale będziesz musiał się z tym jakoś uporać,
na szczęście nie musisz się tym martwić, że się wyda, przecież taki goryl
nie mówi..
Na co mąż:
- No właśnie, nie mówi, nie pisze, nie dzwoni..

12. Do baru wchodzi Murzynka z papugą na ramieniu. Barman zdziwiony pyta
Murzynkę:
- Skąd ty ją masz?
- Z Afryki! - odpowiedziała papuga.

13. Przychodzi mężczyzna do lekarza i prosi by go wyleczyć z melancholii.
- Proszę iść na przedstawienie Grimaldiego, wspaniały komik..
- To ja jestem Grimaldii.. - przerywa pacjent.

14. - Pierwsze skrzypce grają fałszywie - mówi dyrygent na próbie generalnej
orkiestry.
- Ale pierwsze skrzypce jeszcze nie przyszły - odzywa się jeden z
orkiestrantów.
- To nic nie szkodzi - mówi dyrygent - proszę im to powiedzieć, jak przyjdą.

15. Sytuacja jest następująca: jedzie sobie karawan, w karawanie trumna, w
trumnie trup, a karawanem kieruje bardzo pijany kierowca. Jest noc, pada
deszcz, nic nie widać. Kierowca jedzie dość brawurowo, dawno już przekroczył
dozwoloną prędkość, za ostro wszedł w zakręt, bagażnik się otworzył, wieczko
od trumny się uchyliło i trup wypadł na jezdnię.
Po pewnym czasie, tą samą trasą jedzie starsze małżeństwo, nagle kierowca
czuje, że na coś najechał. Starsza pani wpada w panikę, krzycząc:
- Jezus Maria! Człowieka przejechałeś! Co my teraz zrobimy!?
Wysiedli z samochodu, zobaczyli, że obok jest mur, więc przerzucili tego
trupa ze mur. Za murem była jednostka wojskowa. Wartownik krzyczy:
- Stój, bo strzelam!
I puszcza serię z karabinu. Podchodzi do muru, widzi trupa, wpada w rozpacz:

- Co ja zrobiłem!? Zabiłem człowieka!
Ale żeby się pozbyć kłopotu wyrzuca trupa za mur. Jedzie na rowerze pijany
facet i oczywiście przejeżdża po tym trupie. Zsiada z roweru i mówi:
- Co ja zrobiłem, człowieka przejechałem! Wezmę go do szpitala, może go
jeszcze uratują!
Przerzucił zwłoki przez ramę, zawiózł do szpitala. Tam trafiły na salę
operacyjną; mija jedna godzina operacji, druga, trzecia, wreszcie wychodzi z
sali pijany chirurg, cały we krwi i mówi:
- Ma pan szczęście, że pan na mnie trafił! Będzie żył!

16. Przychodzi mężczyzna do psychiatry i mówi:
- Panie doktorze, a po mnie to takie diabełki latają!
I zaczyna się gwałtownie otrzepywać, a lekarz na to:
- Tylko nie na mnie! Nie na mnie!

17. Leci nietoperz, leci, nagle łup, walnął w słup i opadł na ziemię. Po
chwili wstaje, otrzepuje się, wyjmuje słuchawki z ucha i mówi:
- Kurna, przez tego walkmana to się kiedyś zabiję!

18. Idzie zajączek przez las, patrzy, na wierzbie siedzi krowa.
- Ty, krowa, co ty tam robisz!? - krzyczy zajączek
A krowa na to:
- Weszłam pojeść sobie śliwek....
- Ty durna krowo, to jest wierzba nie śliwa!
- Ale ja mam śliwki w torbie! - krzyczy krowa

19. Jedna pani miała męża, który często wyjeżdżał w delegacje. Pewnego razu,
kiedy mąż wyjechał, żona złapała za słuchawkę i dzwoni do pierwszego
kochanka, żeby przyjeżdżał natychmiast. Potem dzwoni do drugiego, żeby
przyjechał za godzinę, ale że była nienasycona, zadzwoniła jeszcze do
trzeciego i kazała mu przyjechać za dwie godziny.
Przyjechał pierwszy kochanek, wskoczyli do łóżeczka, nagle słychać dzwonek
do drzwi. Kobieta krzyczy do kochanka:
- To na pewno mój mąż, schowaj się do łazienki.
Pierwszy kochanek szybciutko ukrył się w łazience, kobieta otwiera drzwi, a
tu drugi kochanek. Wskoczyli więc szybciutko do łóżeczka, a tu słychać
dzwonek do drzwi. Kobieta więc zaczyna tę samą śpiewkę:
-Szybko! Schowaj się do kuchni, to na pewno mój mąż.
Kochanek ukrył się w kuchni, kobieta otwiera drzwi, a w nich stoi trzeci
kochanek. Zaczęli się kochać, aż tu nagle słychać zgrzyt w zamku. Kobieta
wystraszona mówi:
-Szybko, ukryj się gdzieś!
Kochanek zobaczył starą średniowieczną zbroję rycerska, więc wskoczył do
niej i cicho siedzi. Mąż pełen podejrzeń siada na środku pokoju i obserwuje
mieszkanie. Po chwili wychodzi z łazienki pierwszy kochanek i mówi:
- Proszę pani, w łazience wszystko przetkane, należy się 200 złotych.
Mąż zapłacił i siedzi dalej. Za chwilę z kuchni wychodzi drugi kochanek i
mówi:
- Już wszystko naprawione, działa jak należy.
Nagle kiedy kochanek w średniowiecznej zbroi zaczyna iść w kierunku drzwi,
mąż pyta podejrzliwie:
- A pan dokąd?
- Przepraszam, na Grunwald to którędy?

20. Scenarzysta dał do przeczytania scenariusz młodemu reżyserowi,
głuptasowi. Reżyser pomylił w domu scenariusz z książką telefoniczną. Po
tygodniu spotykają się i scenarzysta pyta:
- No i jak?
Reżyser na to:
-No wiesz, akcja trochę mało wartka, ale bohaterami zagęściłeś jak trzeba...

21. Wraca mężczyzna do domu i postanowił sobie skrócić drogę przez bagno.
Skacze z jednej kępy na drugą, ale nagle wpadł w grzęzawisko. Bagno jak to
bagno, zaczęło go wciągać. Wciąga go już po pas, po szyję, patrzy, a tu na
gałęzi siedzi żaba. Facet do niej krzyczy;
- Żaba pomóż mi, co się tak gapisz?
- Gapisz!? - oburzyła się żaba - ja tu mieszkam..

22. Przychodzi pan do psychoanalityka i twierdzi, że ma kompleks niższości.
Siada na kanapce, psychoanalityk go pyta o dzieciństwo, o kontakty z
rodzicami, z rówieśnikami. Po dwóch godzinach badań psychoanalityk
wykrzykuje:
- Wiem, wiem, wiem! Pan nie ma kompleksu niższości, pan jest po prostu
gorszy!

23. Siedzi sobie słoń w domu i ogląda telewizję, aż tu słyszy dzwonek do
drzwi. Podchodzi, otwiera, ale nikogo nie ma. Lekko zirytowany siada z
powrotem w fotelu, a tu znowu dzwonek. Wstaje, otwiera drzwi i znowu nikogo
nie ma. Sytuacja się powtarza, ale tym razem słoń nie daje za wygraną,
wypada na korytarz, rozgląda się i nagle widzi na gniazdku od dzwonka siedzi
mrówek.
- Cześć słoń, jest słonica?
- Nie, nie ma, może coś jej przekazać?
- Nie, nic, powiedz jej tylko, że był Rysiek..

24. Przychodzi dziadek do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, ja już mam osiemdziesiąt lat i stale uganiam się za
spódniczkami!
- No to gratuluję panu - mówi doktor.
- Dziękuję, problem w tym, że ja nie pamiętam po co to robię...

25. Wchodzi kanar do autobusu, podchodzi do faceta i mówi:
- Bilecik!
A facet na to
- Trąbka!
- Co trąbka!? - pyta zdziwiony kanar.
- A co bilecik!?

26. Idzie sobie zajączek przez las, z nogą w gipsie, spotyka kolegę, który
patrząc znacząco na nogę pyta:
- To myśliwy?
- Taak..
- Postrzelił?
- Nie, nadepnął..

27. Kiedy ktoś spadnie z Pałacu Kultury po raz pierwszy i nic mu się nie
stanie, nazywamy to przypadkiem.
Kiedy spadnie po raz drugi i też mu się nic nie stanie, to jest szczęśliwy
zbieg okoliczności.
Ale kiedy spadnie po raz trzeci i też mu się nic nie stanie, jest to już
przyzwyczajenie..

28. Do Kowalskiego przychodzi Zieliński i mówi;
- Chcę się powiesić.
Kowalski na to:
- No to nie wiąż liny w pasie, tylko w około szyi.
- Ba, ale jak wiąże wokół szyi to się duszę!

29. Z tonącego na oceanie okrętu, wypływają różne rzeczy, skrzynie, kufry,
fortepian. W pewnym momencie po klawiaturze fortepianu przemknął nocnik.
Fortepian zawołał:
- Czy ty wiesz, kto na mnie grywał!?
- Ja nic nie słyszę - woła nocnik - bo mi ucho zalało!

30. Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze! Ja z bliska nic nie słyszę..
- A z daleka? - pyta doktor.
- Z Rzeszowa - odpowiada baba.

31. - Jak będzie się nazywał zespół Spice Girls za dwadzieścia pięć lat?
- Old Spice Girls.

32. Starszy dziadziuś proponuje młodej dziewczynie małżeństwo, a dziewczyna
na to:
- Ależ proszę pana, ja jestem dla pana za młoda..
- Tak, tak - odpowiada dziadek - poczekam jeszcze rok, aż dorośniesz..

33.Właściciel saloonu mówi do pijanego rewolwerowca:
- Panie, zastrzeliłeś mi pan mojego najlepszego barmana!
- Sorry, dopisz mi go pan do rachunku...

34.W Paryżu po pokazie mody, do gospodarza pokazu, podchodzi szejk i mówi:
- Tłumaczę panu po raz trzeci, chciałbym zamówić całą pana kolekcję, to
znaczy wszystko, wraz z modelkami...

35.Rzecz dzieje się w niebie, są wybory i wszyscy głosowali na prawicę.
Jeden głos był na lewicę. Wszyscy się zastanawiają, któż to mógł głosować, w
końcu ktoś mówi:
- Pewnie Józek Cieśla.
Idą do Józefa i pytają:
- Józef, głosowałeś na lewicę?
- Tak..
- Jesteś przekonany, że to jest dobry pomysł?
- Tak... - odpowiada Józef .
- To won z nieba!
- Tak!? To ja biorę dzieciaka i żonę i sobie sami rządźcie..

36. Mama pyta małego Jasia:
- Jasiu? Skąd masz ten samochód?
- Kazio mi go dał...
- Tak? - dziwi się mama - A co mówił jak ci go dawał?
- Nic nie mówił.. Tylko strasznie płakał. - odpowiedział Jaś.

37. Dwóch panów rozmawia:
- Widzisz? - pyta jeden
- Nie widzę .. - odpowiada drugi.
- A widzisz!

38. Jest msza święta, transmitowana, nagłaśniana, ksiądz, który będzie
celebrował mszę, robi próbę mikrofonu i mówi:
- Zdrowaś? Raz, dwa, trzy, zdrowaś? Raz, raz? Zdrowaś Maria? Zdrowaś,
zdrowaś, zdrowaś?
Bardzo dobrze, dziękuję!

39. Rzecz ma miejsce w PRL. Przychodzi synek ze szkoły, ojciec go pyta:
- No i jak tam było w szkole?
- No nie, nic...
- Jak to nic, co tam pani mówiła?
- No mówiła nam, że szkło to się z piasku robi, ale my wiemy, że ona musi
tak mówić.

40. Po rządach Gomułki, Gierek przyjeżdża do Moskwy na takie oficjalne
spotkanie i na lotnisku wita go Breżniew. Następuje siarczysty, obowiązkowy
pocałunek bez gry wstępnej. Breżniew odwraca się z lekkim niesmakiem i mówi:
- Gomułka, ten to całował..

41. Policjant zatrzymuje, jadącą samochodem blondynkę. Ona odkręca okno, a
policjant mówi:
- Proszę pani, nie ma pani powietrza w tylnim kole..
-Tak, ale tylko na dole... - szczebiocze blondynka.

42. Dwóch pijanych, takich pod dobrą datą idzie po torach kolejowych, i
jeden z nich mówi:
- Zobacz Zdzisiu, kurde, jakie te schody szerokie...
- Mówisz kurde schody, ale zobacz Heniu gdzie oni te poręcze zrobili..
A Henio:
- Czekaj Zdzisiu, czekaj, nie męcz się, winda jedzie..

43. Dwóch skazańców siedzi w więzieniu, trędowaty i jąkała. Wyrok taki
długi, nudno jak cholera, w końcu ten trędowaty ukręcił sobie palec i
wyrzucił przez okno. Po chwili to samo zrobił z uchem, nosem i kiedy zabrał
się za ukręcanie drugiego ucha jąkała mówi:
- O! Wi... widzę. że kolega po.. powoli wy... wypiernicza?!

44. Idzie dwóch rosłych osiłków, podgoleni, glany wyczyszczone, błyszczą
się, kolczyki powpinane wszędzie gdzie tylko można i nagle jeden puka
drugiego:
- Ty!
- Co!?
- Zobacz!
- Co?
- Żyd!
- Gdzie?
- No tam!
- Kurde, Żyd rzeczywiście.
- No to chodźmy mu przywalić!
Prują do tego Żyda, ale tak jakoś coraz wolnej, bo Żyd wygląda jak wygląda:
rumiany, dwa metry, szeroki w barach, no i tak lecą co raz wolniej i
wolniej, w końcu ten jeden mówi:
- Ty, on jeszcze nam przywali!
- Nam?! A za co?

45. Dwóch starozakonnych stoi w kolejce, bo chcą się zapisać do marynarki
wojennej. Bosman spisał personalia, ale mówi:
- No i sprawa najważniejsza, czy Panowie umiecie pływać?
Na co jeden Żyd zwraca się do drugiego mówi:
- Abram, ty chodź, oni zdaje się w ogóle okrętów nie mają..

46. W karczmie siedzi bogaty Żyd i je zupę. Nad jedzącym stoi drugi Żyd, ale
biedny, chudy wyleniały i mówi:
- Ojej, ale zupa! Tyle zupy! Ojej, jak ja bym zjadł takiej zupy!
Żyd łypnął okiem na natręta, ale je zniecierpliwiony, a ten swoje:
- Ojoj, ale czego tu nie ma, jak ja bym zjadł takiej zupy! Nie jeden talerz,
mało, ja bym dwa talerze zjadł, ale co tam dwa, trzy talerze, ja bym całe
życie jadł tylko taką zupę!
Bogacz przerywa jedzenie i krzyczy:
- Dajże mi spokojnie zjeść zupę, co się czepił!? Daj mi spokojnie zjeść tę
zupę!
A ten na to:
- A czy ja przeszkadzam ciebie, jedz sobie tę zupę, ojej jaka smaczna! Jaka
smaczna ta zupa! Jak ja bym jadł taką zupę!
Żyd zdenerwowany woła:
-Dajże mi spokój, dajże mi spokój bo mi w gardle stanie!
- A czy ja ci przeszkadzam, ale taka zupa pyszna, ja bym całe życie jadł
taką pyszną zupę!
Żyd krzyczy:
- A zjadłbyś wczorajszą!?
- No pewnie, że bym zjadł!
- To przyjdź jutro!

47. W nocy Żyd dobiera się do swojej żony i cap ją za kostkę, jeszcze wyżej
za łydkę, jeszcze wyżej za kolano, potem jeszcze wyżej i jeszcze wyżej, w
pewnym momencie ona mówi jedno sakramentalne: słowo:
- Nie!
A Żyd na to:
- Salcie, od "nie" to ja mam Sophie Loren!

48 Siedzi pod płotem jeż i je jabłko. Przechodzi obok zając i pyta:
- Co jesz?
A jeż na to:
- A co zajączek?

49 Zajączek skoczył na rowerze do baru na piwo, piękny zielony rower,
przyjechał, postawił rower pod płotem, wskoczył do baru, wychylił jedno
piwo, drugie, trzecie, nagle zachciało mu się siku. Wyskakuje, patrzy, a
jego zielony rower jest czerwony. Zajączek zapomniał po co wyskoczył, wraca
z powrotem do baru wściekły, a tam mnóstwo zwierzaków. Zając krzyczy:
-Co jest!? Który mi ten rower przemalował!?
Wstaje niedźwiedź i mówi:
- Ja, bo co?
Zajączek na to:
- Nic, chciałem się tylko dowiedzieć, kiedy wyschnie..

50. Był taki słynny w zoo, w Warszawie, na Pradze, taki goryl erotoman, co
to jak się, zbyt blisko podeszło, to on cap panienkę, dociągał do krat i
powoli ściągał wszystko i jak zaczął grę wstępną, to zwykle skutecznie ją
kończył. Było to bardzo niebezpieczne i ostrzegano wszystkich przed
zbliżaniem się do kraty. Ale jakaś niedoinformowana para podeszła blisko do
kratki, goryl cap, złapał panienkę, zaczął ściągać z niej wszystko, już jest
przy bieliźnie, a kobieta krzyczy:
- Waldziu!!!!
- Powiedz mu, że cię głowa boli - odpowiada spokojnie Waldziu.

51. Statek dobija do bezludnej wyspy, marynarze wysiadają na ląd, zwiedzają
wyspę i nagle widzą, że na tej wyspie są same kozy. Jeden z nich mówi:
- To jest coś niesamowitego, jakaś republika kóz tutaj jest, czy coś
takiego!
Ale drugi odpowiada:
- Czekaj jest też jakiś chłopak!
Rzeczywiście jakiś chłopak biega pomiędzy tymi kozami. Marynarze dopadają
tego chłopca i pytają:
- A ty chłopczyku jak masz na imię?
- Mieeetek!!!

52. Spotyka się dwóch staro zakonnych, jeden z nich stoi na rogu i z wózka
handluje lodami. Pierwszy z nich mówi:
- Ale ty interes tu prowadzisz! No, no!
- Owszem, prowadzę...
- I jak ci się powodzi?
- Nie narzekam..
- Słuchaj, to pożycz mi sto złotych.
- Wiesz, nie mogę ci pożyczyć.
- Dlaczego nie możesz?
-Wiesz, ja mam taką umowę..
- Z kim ty masz umowę?
- No ja mam umowę z bankiem..
- Z bankiem masz umowę?!
- No z bankiem. Ja się z nimi umówiłem, że oni nie handlują lodami, a ja nie
pożyczam pieniędzy..

53. Idzie sobie dwóch takich ulicą i jeden z nich mówi:
- O rany!! Ale jestem głodny, ty wiesz, co ja bym zjadł!? Ja bym zjadł konia
z kopytami!
I jeszcze trzy zupy! Nie, cztery zupy! Bigos, kotleta! Wszystko bym zjadł,
deser, soku jakiegoś bym się napił..
- Dobrze, ja ci to wszystko kupię, ty to wszystko zjesz, ale najpierw wypij
wiadro wody.
- No dobra..
Złapał wiadro wody, pije, wypił.
- I dobrze - mówi kolega - to od czego teraz zaczynamy? Od zupy, czy od
drugiego dania?
- No wiesz.. właściwie to ja już dziękuję..
-Widzisz, tobie to się pić chciało!

54. Na oddziale anemików słychać nagle jęk zza parawanu:
-Siostro...
-Cicho panie Kowalski!
- Siostro...błagam...
- Co jest panie Kowalski? Bo zaraz po doktora pójdę!
-Siostro, siostro, pająk..
- Panie Kowalski, bo zaraz zawołam doktora!
-Siostro..siostroo..Gdzie mnie ciągniesz skurczybyku!?

55. Dwóch dziewięćdziesięciolatków spotyka się, rozmawiają o sexie i jeden z
nich pyta drugiego:
- Panie, a jak tam u pana z sexem?
- Oooo, ja już od pięciu lat nic, a u pana?
- Oooo, ja odpukać dopiero od trzech!

56. Rabin rzezał przez trzydzieści lat. Uzbierał około dziesięciu tysięcy
napletków, a że był pedantem to miał je poskładane w pudełeczkach. Nie
wiedział co z nimi zrobić, jak mówił, coś wymyśli.
- Żal wyrzucić, grzech. Ja pójdę do tego Zalcmana, co on jest kuśnierz,
niech on coś wymyśli.
Przychodzi do niego i mówi:
- Zalc, ja rzezałem przez trzydzieści lat, mam dziesięć tysięcy napletków,
żal to wyrzucić, możesz coś z tego wymyślić?
- Rabe, ja wymyślę, tylko ty zostaw tysiąc rubli.
Rabe myśli i myśli i mówi:
- No trudno ..
Zostawił ten tysiąc rubli. Przychodzi za tydzień i mówi:
-No jak, Zalcman co ty wymyślił?
- Rabe, ot co ja wymyślił! Ty zostaw tysiąc rubli i przyjdź za tydzień po
odbiór.
Zostawił ten tysiąc rubli, przychodzi za tydzień i pyta:
- No Zalc i co tam wymyśliłeś?
- Rabe, zanim ja ci to pokaże, ty zostaw trzeci tysiąc rubli i nie
rozmawiamy dalej.
Rabe położył trzeci tysiąc, a Zalc mówi:
- Rabe, ja ci z tych napletków uszyłem portmonetkę.
- Za trzy tysiące rubli portmonetkę!?
- Rabe, dla ciebie to jest zwyczajna portmonetka, ale daj ją do ręki swojej
żonie, a będziesz miał ogromny walizek!

57. Gdzieś na Mazurach, syn pyta ojca:
- Tato, powiedz mi ty, czy ja mam się ożenić, czy iść do wojska?
A tate mówi:
-Synu jak się ożenisz, toś przepadł! Jak pójdziesz do wojska, masz dwa
wyjścia: albo się ostaniesz w koszarach albo pójdziesz na wojnę. Jak się
ostaniesz w koszarach, toś przepadł, a jak pójdziesz na wojnę to masz dwa
wyjścia: albo cię ubiją albo cię nie ubiją. Jak cię nie ubiją toś przepadł,
jak cię ubiją to masz dwa wyjścia: albo cię pochowają pod leszczyną albo pod
sośniną. Jak cię pochowają pod leszczyną toś przepadł, a jak pod sośniną to
masz dwa wyjścia: albo pójdziesz na opał albo na papier. Jak pójdziesz na
opał, toś przepadł, a jak pójdziesz na papier to masz dwa wyjścia. Albo będą
cię używać chłopy albo będą cię używać baby. Jak będą cię używać chłopy toś
przepadł, a jak będą cię używać baby to masz dwa wyjścia: albo będą cię
używać z tyłu albo będą cię używać z przodu. Jak będą cie używać z tyłu toś
przepadł, a jeśli z przodu to tak samo jakbyś się ożenił.

58. Moniek z Salcią zasypiają wieczorem. Moniek zadaje rutynowe pytania:
- Salcie, zamknęłaś drzwi?
- Zamknęłam -mówi Salcie..
- Przekręciłaś Gerde na dwa razy?
- Przekręciłam..
- Podklamkowy przekręciłaś na dwa razy?
-Pytasz mnie o te same rzeczy co wieczór! Przekręciłam...
- A te sztabę z tym tytanowym zamkiem zamknęłaś?
- Zamknęłam..
- A te małą sztabkę z tą kłódką na szyferek zamknęłaś dobrze?
- O, Moniek, pewno, że zamknęłam..
- A te drugie drzwi podwójne zamknęłaś dobrze?
- Tak.
- Obie Gerdy przekręciłaś na dwa razy?
- Pewnie, że obie.. Jakże by inaczej?
- No, a te bolce co wchodzą w sufit, w bok i w podłogę, zaryglowałaś?
- Pewnie, że zaryglowałam.
Moniek się zastanawia i mówi:
- Hmm. A ten mały łańcuszek zapięłaś?
- Ach, tego zapomniałam!
- Proszę bardzo! Wejdź kto chcesz, weź co chcesz!!!

59. Uciekł facet z domu wariatów, klasyczna schizofrenia, poza tym fobie, a
już najbardziej denerwowało go to, jak ktoś mu powiedział, że jest
nienormalny lub gdy ktoś go rozpoznał. No i uciekł, idzie do apteki,
wchodzi:
- Dzień dobry, po proszę aspirynę..
Aptekarka obsłużyła go.
Gość zadowolony wychodzi, że nikt go nie rozpoznał, wchodzi do sklepu:
- Dzień dobry, po proszę dwie bułki i masło.
Sklepowa go obsłużyła, gość się cieszy, że nikt go nie rozpoznał, ale jednak
czuł się nieswojo w tym sklepie. Pomyślał sobie:
"Pojadę do Karkowa, tam mnie nikt nie zna, będę sobie żył jak lord.."Idzie
sobie do kasy
na dworcu centralnym:
- Dzień dobry, po proszę bilet..
Kasjerka grzecznie pyta:
- Normalny?
- Nie.. - wrzeszczy - ..Pier....***

60. Józek stary wędkarz, chce zaprosić Staśka na ryby:
-Stasiek jedź ze mną w sobotę na ryby ..
- Józek, ale co ty mi proponujesz, przecież ja nigdy w życiu żadnej ryby nie
złowiłem, bo nie umiem..
- A co tu umieć? Nalewasz i pijesz..

61. Żyd pyta rabina co zrobić z tym trzecim, który przychodzi do niego
codziennie, objada go, przesiaduje..
- Ty jemu powiedz baśnie - radzi rabin
- Ale jaką baśnie?
- Zaczyna się tak: był raz Żyd, raz, ale nie co dzień!

62. Spotykają się Amerykanin, Rosjanin i Francuz. Francuz mówi:
- Ach Boże to była raczej noc, a nie dzień, ta chwila wspaniała, pierwszy
raz, spotkałem się z pewną brunetką, nigdy tego nie zapomnę..
Amerykanin mówi:
- No tak, ja grałem w baseball w małym klubie, wygrywałem wielkie pieniądze,
dostałem duże nagrody, ale wtedy, dzięki tym moim punktom, mój klub wygrał i
to był najpiękniejszy dzień w moim życiu..
Rosjanin mówi:
- Noc, burza, błyskawice, deszcz zacina o szyby i nagle słyszę do drzwi
pukanie. Wychodzę, przerażony otwieram, a tu stoi takich trzech z
kałasznikowami i mówią:
- Iwan Iwanowicz?
A ja na to:
- Nie, piętro wyżej..

63. Wrzesień 1939, polscy jeńcy jadą w pociągu. Straż niemiecka, nastroje
ponure, przegrana kampania, przegrana wojna, już parę tygodni tak
przerzucają te wagony, ludzie zmęczeni, nie ogoleni, brudni. W końcu pociąg
zatrzymuje się na małej stacyjce, ludzie wysypują się z tego wagonu,
objuczeni swoim dobytkiem, tobołami i nagle z tłumu słychać głos:
- Bagażowy!!!!

64. Przychodzi kobieta do psychiatry i mówi:
- Błagam, niech pan ratuje mojego męża!
- No, a co mu się stało?
- Wmówił sobie, że jest koniem!
- I co? - pyta lekarz.
- Jak to i co!? Jeśli ktoś dwadzieścia cztery godziny na dobę w życiu
osobistym zachowuje się jak koń, to jak ja mam z nim żyć!?
Lekarz złapał się za głowę i mówi:
- No tak, to rzeczywiście trudna sytuacja, ale ja nie znam takiej choroby..
- Jest taka choroba, mój mąż na nią choruje.. - upiera się kobieta.
- Ale ja naprawdę nie znam takiej choroby..
- Może ma pan jakieś stare książki medyczne, to niech pan tam zajrzy i
znajdzie taką chorobę..
- Bardzo wątpię, ale mogę poszukać w tych książkach..
Lekarz wertuje te księgi i w końcu znajduje opis choroby, o której mówiła
kobieta.
- Wie pani -zwraca się do niej - ma pani szczęście, rzeczywiście jest taka
choroba i ja mogę to wyleczyć, ale to będzie bardzo dużo kosztowało.
- Panie doktorze - woła ucieszona kobieta - pieniądze nie mają znaczenia,
mój mąż wygrał w niedzielę Derby!

65. Na targu włoskim chłop chce kupić konia, ale ma tylko 60 tysięcy lirów,
podczas gdy konie kosztują mniej więcej 120 tysięcy. Szuka zatem taniego
konia, ale nigdzie takiego nie ma. Nagle patrzy, stoi śliczny koń, pyta więc
właściciela:
- Ile kosztuje ten koń?
-50 tysięcy lirów - odpowiada..
- Ale pewnie kaleka?
- Nie..
- Znarowiony?
- Też nie - odpowiada właściciel.
- No nie, on musi mieć jakąś wadę, skoro jest taki tani - szuka podstępu
kupujący.
- Co też pan opowiada, niech pan siada na tego konia i niech się pan
przejedzie - oburza się właściciel konia.
Chłop wsiadł, koń szybki, miły sympatyczny, skacze. Zdecydował się na kupno,
wręcza właścicielowi 50 tysięcy lirów i mówi:
- No dobrze, ja biorę tego konia, proszę mi teraz powiedzieć, jaką ten koń
ma wadę?
- Właściwie - mówi właściciel - to nie jest wada, to raczej przywara, otóż
ten koń jak widzi kupę kamieni, to musi na niej usiąść. Siada i koniec, nie
wstaje.
- To co ja mam zrobić?
- Nic, pan po prostu musi omijać kupy kamieni, wystarczy dwadzieścia metrów,
nie może pan blisko przejeżdżać..
Chłop wsiadł na konia, omija wszelkie kupy kamieni, dojeżdża do wsi, w bród
przejeżdża przez rzekę, nagle koń siada i nie chce wstać. Chłop go kopie, a
koń siedzi i koniec. Chłop spojrzał w dół, nie widzi żadnej kupy kamieni,
ciągnie go traktorem, koń nie chce wstać, rży i siedzi. Wraca na targ,
odnajduje właściciela i czyni mu wymówki:
- Proszę pana, koń siedzi w rzece, ja patrzyłem, tam nie ma żadnej kupy
kamieni, a koń siedzi i nie chce wstać.
- Ja strasznie pana przepraszam -tłumaczy się właściciel - ja zapomniałem
panu powiedzieć, on na rybach też siada...

66. Pewien człowiek, który miał wobec Pana Boga tyle cnót i zasług, co i
wad, wstępuje w bramy niebios. Św. Piotr przyjmuje go i mówi:
- Słuchaj to jest taki pierwszy przypadek w historii, że przyjmuję
człowieka, który ma tyleż samo cnót, ile grzechów. Mógłbym cię skierować i
do nieba i do piekła, co wolisz?
- Chciałbym zobaczyć jak wygląda piekło.
- Proszę bardzo - mówi Piotr
Wsiedli do windy, zjechali pięćdziesiąt pięter w dół, a tam widzą bardzo
intymną sytuację, starszy pan z młodziutką, piękną blondynką
- To ja bym chciał teraz zobaczyć jak wygląda niebo.
Wjechali windą w górę pięćdziesiąt pięter, a tam sytuacja bardzo podobna:
starszy facet w niedwuznacznej sytuacji z piękną brunetką. Facet się oburzył
i mówi:
- Święty Piotrze. Jakże to niebo i piekło wygląda tak samo?
- Człowieku ty źle na to patrzysz! Na dole, to jest piekło dla tej młodej
blondynki, a na górze, to jest niebo dla tego starszego pana.

67. Rzecz się ma w sądzie, żona została oskarżona o zamordowanie męża,
udowodniono jej podanie trucizny w kawie. Sędzia przed ogłoszeniem wyroku
mówi:
- Przepraszam, czy oskarżona nie chciałaby coś powiedzieć w ostatnim słowie?
Żona przecząco kręci głową.
- No to może oskarżonej było przykro, chociaż przez chwilkę...
- Tak, wysoki sądzie, było mi przykro..
- No właśnie kiedy - pyta wysoki sąd.
- Wtedy, kiedy mąż poprosił o drugą filiżankę kawy.

68. Przychodzi Polak do swego przyjaciela lorda, na co lord mówi:
- Ja ci pokaże jak fantastycznie mieszkam, tu jest właśnie mój gabinet, taki
dzienny pokój, gdzie pracuję, tu jest moja biblioteka, a tu jest pokój syna,
na razie przebywa w Oxfordzie, ale mogę ci pokazać. O, tu jest kuchnia, tam
kilka pokojów - i Lord spojrzał na zegarek - O, właśnie czas na herbatę, to
może chodźmy do takiego mojego prywatnego gabineciku, tam się napijemy
herbatki, tylko musimy przejść przez sypialnię mojej żony.
Na co Polak:
- Bardzo dziękuję, ale nie będzie jej to przeszkadzało?
- Nie, nie, ona jest przyzwyczajona..
Przechodzą przez tę sypialnię, a żona z jakimś facetem w łóżku, figury
wyczyniają takie, że szkoda mówić. Przeszli do tego gabinetu, usiedli, lord
radośnie mówi:
- No to napijemy się herbatki...
Ale Polak przerywa i pyta:
- Zaraz, zaraz, a ten facet z twoją żoną w łóżku?
Na co lord:
- A nie, nie, on nie pija herbatki..

69. Przychodzi pewien człowiek do swojego przyjaciela, a ten bez oka i bez
ręki. Zatrwożony przyjaciel pyta:
- Co ci się stało? Dwa miesiące temu, wyglądałeś tak dobrze, miałeś jakiś
koszmarny wypadek!?
- Jaki tam wypadek.. Założyłem się o oko, że mi ręki nie wyrwą.

70. Był człowiek, który miał duże szczęście w różnych grach, wygrał kilka
miliardów w toto - lotka i wykupił sobie wycieczkę zagraniczną. Przychodzi
więc do biura podróży, a tam mu mówią:
-Proszę pana, jest pan 1229 klientem, wygrał pan wycieczkę za darmo, może
sobie pan wybrać, proszę bardzo, Azja, Afryka, gdzie pan sobie życzy..
Poleciał więc sobie na długie wakacje, a pewnego dnia postanowił zajrzeć do
domu publicznego. Wchodzi do tego domu, a tam w pas mu się kłania człowiek,
mówiąc:
- Witamy, witamy, jest pan dziesięciotysięcznym klientem, może sobie pan
wybrać za darmo kogo pan chce i robić co pan chce!
Facet sobie od razu wykombinował, że jak może zrobić wszystko to zabrał
dziewczynę do Polski. Siedzą w pokoju, facet przygląda się dziewczynie i
zauważył znamię na środku czoła. Zaczął drapać to znamię i wygrał
Cinquecento..

71. Dwóch panów gra w golfa, ale przed nimi na tym samym polu grają w golfa
dwie kobiety. Kobiety jednak grają bardzo wolno i panowie muszą czekać,
kiedy będą mogli uderzyć. W końcu jeden z nich mówi:
-Wiesz co stary, zróbmy tak, idź do nich i powiedz grzecznie, żeby one nas
puściły.
- No, dobra - mówi kolega.
Wraca po chwili i mówi:
- Nie mogę stary, no nie mogę, nawet z nimi nie rozmawiałem, bo wiesz, jedna
z nich to jest moja żona, a druga to moja kochanka...
- No, dobra, to ja pójdę. - mówi drugi.
Idzie, ale po chwili wraca:
- Strasznie cię stary przepraszam, ja też nie mogę Taka sama sytuacja.

72. Wielki samolot, cztery silniki, wewnątrz uśmiechnięci pasażerowie.
Wychodzi stewardessa i mówi:
- Przepraszam Państwa bardzo, widzę, że Państwo są bardzo zadowoleni z
podróży, cieszy mnie to, ale niestety jeden z silników naszego samolotu
wysiadł, tak że nasze lądowanie opóźni się o pół godziny. Proszę częstować
się wszystkim na co Państwo mają ochotę, bar zaprasza, proszę pić, nie
oszczędzać.
Za pół godziny stewardessa wraca ponownie i mówi:
- Przepraszam Państwa bardzo, mam nową informację, właśnie doniesiono mi, że
drugi silnik naszego samolotu wysiadł, więc nasze lądowanie opóźni się o
kolejne pół godziny, proszę serwować sobie drinki, nie oszczędzać...
Za kolejne pół godziny stewardessa przychodzi ponownie:
- Proszę Państwa, proszę się częstować w naszym barze, serwować sobie
drinki, właśnie doniesiono mi, że trzeci silnik z naszego czterosilnikowego
samolotu wysiadł, więc nasze lądowanie opóźni się o kolejne pół godziny..
W tym momencie wstaje pasażer i pyta:
- Przepraszam panią bardzo i co, teraz będziemy tak w kółko latać i chlać?!

73. Lord angielski wybrał się dorożką do klubu, dojechał na miejsce,
zostawił dorożkę, konia także, wszedł do klubu, zamówił herbatę, herbatę
dostał. Za chwilę do klubu wchodzi koń. Zostawił dorożkę, tak jak lord,
zamówił herbatę. Kelner nie lada zdziwiony, ale herbatę przyniósł, koń łapie
herbatę, popija, na co kelner zdumiony, odwraca się do lorda i pyta:
- Jak to, to on pije bez cukru!?

74. Leci samolot, przyrządy pokazują, że sytuacja nie jest najlepsza. Pilot
wzywa stewardessę i mówi:
- Jest bardzo źle, nie wydaje mi się żebyśmy wyszli z tego cało, ale niech
pani pójdzie, opowie pasażerom dowcip to przynajmniej umrą z uśmiechem na
twarzy.
Stewardessa wyszła do pasażerów i opowiada:
-Proszę Państwa, sytuacja jest, no.. Mam dla Państwa dowcip - i zaczyna
opowiadać.
Opowiada, opowiada, a samolot pikuje, opowiada, a samolot pikuje, opowiada,
a samolot runął, ze zgliszcz i z dymu wstaje jedna, ocalała staruszka.
Wstaje, otrzepuje się i mówi:
-Też mi dowcip...

75. Chłop wygrał wycieczkę na afrykańskie safari. Po powrocie sąsiad pyta
go:
- No, jak tam, byłeś na tym afrykańskim safari?
- No byłem.
- Fajnie było?
- Fajnie.
- A co widziałeś?
- Takie tam różne zwierzęta są..
- A na przykład jakie zwierzęta?
- Jest na przykład taka żyrafa..
- Żyrafa.. nie wiem, jak to zwierzę wygląda.
- A wiesz jak wygląda koń?
- Wiem.
- No to żyrafa jest jak koń, tylko ma dziesięć razy dłuższą szyję.
- Aha, a jeszcze są jakieś zwierzęta?
-Jest jeszcze takie zwierzę, co się zebra nazywa.
- A jak wygląda ta zebra?
- Taka jak koń, tylko cała w czarno -białe pręgi.
- Aaa, a jeszcze są jakieś zwierzęta?
- Pewnie, że są, są zwierzęta. O, na przykład krokodyl..
-Jak wygląda taki krokodyl..
- A wiesz jak wygląda koń?
- No wiem.
- To ten krokodyl ni cholery nie jest do niego podobny!

76. Staruszek, lord, siedzi na jednym z proszonych obiadów, we wspaniałym
wiktoriańskim domu, pełen sawoir -vivre, wszyscy bardzo dostojni, aż tu
nagle nachyla się nad nim. Młoda piękna dziewczyna i prosi:
-Lordzie, może by lord opowiedział nam jakąś przygodę?
Lord zaczyna skrzeczącym głosem:
-Pamiętam, jak pięćdziesiąt lat temu pojechałem na safari, stanąłem z moją
dubeltówką na pozycji i czekam.. Nagle 150 metrów ode mnie pojawia się
tygrys, ja nic, czekam, tygrys 120 metrów rusza prosto na mnie, a ja nic
czekam. Jest już jakieś 100 metrów ode mnie, ja nic, czekam, 80 metrów, ja
nic, czekam, 50 metrów, podnoszę dubeltówkę, ładuję. 30 metrów podnoszę
powoli dubeltówkę do oczu, 20 metrów, celuję, 5 metrów i zesrałem się...
A dama na to:
- Ależ lordzie, w tych okolicznościach to zupełnie normalne!
-Nie wtedy - odpowiada lord - teraz!

77. Lord podróżował po oceanie, statek zatonął, a on wylądował na bezludnej
wyspie. Po pięćdziesięciu latach -sensacja, lord został odnaleziony, przez
statek handlowy, który przypadkiem przepływał obok. Natychmiast więc na tej
wyspie zjawili się reporterzy i jeden z tych dziennikarzy prosi, by lord
oprowadził go po wyspie. Zaczyna rozmawiać z lordem:
- Przez 50 lat, lordzie na tej wyspie, kompletnie sam!? Jak to jest
możliwe!? Jak lord dawał sobie radę?
- Ja to wszystko panu pokażę..
Wchodzą na polanę, na której stoją trzy szałasy. Dziennikarz ze zdziwieniem:
- Lordzie, mówił pan, że przez 50 lat był zupełnie sam, a tu widzę trzy
szałasy?!
- Ja ci to wszystko chłopcze wytłumaczę - mówi lord - ten pierwszy szałas to
jest dom, gdzie mieszkałem..
- No, a ten drugi szałas?
- Ten drugi szałas, to jest klub, do którego uczęszczałem..
- A ten trzeci szałas?
- Ten trzeci szałas, to klub, w którym moja noga nigdy więcej nie postanie!

78. Zorro przyjechał do kochanki, która mieszkała w bloku na czwartym
piętrze. Przyszedł do niej, ona przerażona krzyczy:
- Słuchaj, ale mój mąż, może w każdej chwili wrócić! Co my wtedy zrobimy?!
Na co Zorro:
- Ty się niczym nie przejmuj, na dole stoi mój koń, jak ktoś zapuka,
otwierasz okno, ja wyskakuję Nie ma mnie, nie ma śladu, nikt się o niczym
nie dowie.
Sytuacja szybko staje się intymna, jest bosko, cudownie. Nagle słychać
pukanie do drzwi i Zorro błyskawicznie wyskoczył przez okno. Kochanka
otwiera drzwi, a tam stoi koń i konspiracyjnym tonem mówi:
- Jakby co, to ja jestem na dole..

79. Autostradą w Ameryce jedzie jeden pan, zmęczony, zasypiał troszeczkę za
kierownicą, więc włączył sobie radio i słyszy komunikat:
-Uwaga, autostradą nr 25 jeden idiota jedzie pod prąd..
Na to facet rozpaczliwie kręcąc kierownicą:
-Jeden kurde! Jeden!

80. Rzecz się dzieje w górach, górale siedzą przy ognisku, owce się pasą
przy strumyku. Po drugiej stronie strumyka przechadza się Hanuś, do której
górale wołają:
- Hanuś! Pódź no do nas!
- Po co pójde!? Co byście mnie zgwałcili?
- Hanuś pójdź, nic ci nie zrobimy!
- Eee, to po co mom przyjść!

81. Rusztowanie, jakieś trzecie, czwarte piętro, robotnicy siedzą sobie na
tym rusztowaniu, przyszła pora drugiego śniadania. Tak się złożyło, że w
towarzystwie był Niemiec, Francuz i Polak. Niemiec patrzy na swoją
zatłuszczoną kanapkę i mówi tak:
- Jeżeli Helga zrobiła mi kanapkę z kiełbasą, to ja dziękuję, skaczę z tego
rusztowania i koniec.
Rozwija tę kanapkę i oczywiście okazuje się, że ta kanapka jest z kiełbasą,
skoczył więc
z tego rusztowania i zabił się.
Francuz zastanowił się chwilę i mówi:
- Jeśli ja mam kanapkę z serem to zachowam się tak samo.
Odwija tą kanapkę, oczywiście jest z serem, więc skoczył z tego rusztowania
i zabił się.
Polak chwilę pomyślał i mówi;
- Nie mogę być gorszy od moich kolegów, jeśli w mojej kanapce będzie dzisiaj
smalec, to po prostu skaczę.
Odwija kanapkę, jest smalec, więc skoczył i zabił się.
Jest pogrzeb tych nieszczęśników, trzy wdowy stoją nad tymi grobami i
pierwsza Helga się odzywa:
-Ja zupełnie nie rozumiem, co się stało, temu Helmutowi, on zawsze lubił
kiełbasę, przez całe lata nie dał mi żadnego znaku, ja w ogóle tego nie
pojmuję!
Wdowa po Francuzie też zaczyna lamentować:
-Ja też tego nie rozumiem, od lat jemy sery, zawsze mieliśmy pełną lodówkę
serów i nigdy nie dał żadnego znaku, że on tego sera nie lubi!
A wdowa po Polaku mówi zdziwiona:
- Ja tam w ogóle nie rozumiem, przecież Staszek zawsze sam robił sobie
kanapki!

82. Leci amerykański samolot wojskowy, w którym siedzą komandosi.
Precyzyjnie zaplanowana akcja, kapitan mówi tak:
-Słuchajcie! Na dole czeka na was 20 transporterów, was jest dwudziestu, na
mój rozkaz skaczecie, akcja rozgrywa się i w pół godziny jesteśmy
zwycięzcami Czy ktoś ma jakieś ale?
- Ja nie skaczę! - odzywa się głos, lekko zachrypnięty.
- Jak to kapralu!?
- Ja nie skaczę!
Zaczynają dyskusję, ale właśnie nadlecieli nad obszar, na który trzeba było
skakać, po kolei wszyscy zaczynają wyskakiwać z samolotu, a ten dwudziesty
się ociąga:
- Ja nie będę skakał!
Kapitan w końcu się zdenerwował idzie do pilota i mówi:
-Słuchaj, mamy tutaj kolesia, bez którego akcja się nie odbędzie, musimy go
wyrzucić, czy tego chce tego czy nie. On tam się musi znaleźć.
Więc pilot włączył automatycznego pilota, siłują się siłują, w końcu udało
się go wypchnąć, widać oddalający się mundur. Kapitan ociera pot z czoła i
mówi:
-Ale się cholernik opierał!
- No - mówi zachrypnięty kapitan - na pewno ćwiczył w siłowni!

83. Normalny rejsowy samolot leci i nagle zaczyna się obniżać, nie wiadomo
co robić, więc stewardessa wydaje rozkaz, by najpierw wyrzucić z samolotu
wszystkie walizki. Na chwilę samolot odzyskał wysokość, ale po chwili znowu
zaczyna spadać. Stewardessa naradziła się z pilotami, wychodzi do pasażerów,
podchodzi do Anglika i mówi:
- Musi pan wyskoczyć z samolotu, jeśli pan to zrobi, uratuje wszystkich.
- Ale dlaczego ja miałbym to robić!?
- Proszę pana taka jest tradycja.
- A, jeśli taka jest tradycja, to wyskoczę.
Skoczył, sytuacja na chwilę się unormowała, ale po chwili znowu jest źle.
Stewardessa podchodzi do Francuza i mówi:
-Proszę pana, musi pan uratować resztę osób, musi pan wyskoczyć z samolotu.
- Ale dlaczego ja - oburza się Francuz.
- No wie pan, taka jest moda..
Francuz nie namyślał się długo, wyskoczył, samolot znowu odzyskał równowagę,
ale po chwili ponownie zaczął się spadać. Sytuacja staje się na prawdę
krtyczna, stewardessa podchodzi do Polaka, mówiąc:
-Proszę pana, niech pan popatrzy na tych biednych ludzi, musi pan wyskoczyć,
musi pan ich uratować!
- Ale co pani opowiada, ja nie zamierzam nigdzie skakać.
-Wie pan co -mówi stewardessa - ja od razu wiedziałam, że pan nie skoczy!
Polak oburzony, wyskakując krzyczy:
- Co!? Ja nie skoczę!?

84. Trzy wiewiórki spotykają się i rozłupują orzeszki. Pierwsza rozłupuje,
patrzy, a w środku diament. Więc ta druga rzuciła się na swojego, rozłupała,
patrzy, a tam w środku szafir. Trzecia natychmiast rzuciła się do swojego
orzeszka, rozłupuje, a w środku złoto. Popatrzyły na siebie i pierwsza mówi
-Kurde, jak tak dalej pójdzie, to zdechniemy z głodu!

85. Spotykają się trzy babcie. Na eleganckiej kolacji robią sobie na drutach
i pierwsza mówi:
- Mój wnuczek na pewno zostanie konstruktorem samochodów, a nawet może kimś
więcej.
-A dlaczego? - pyta jedna z nich.
- Bo on całe dni spędza w garażu, a kiedy komuś zepsuje się samochód, to
wnuczek wystarczy, że tylko zajrzy pod maskę i od razu wie co trzeba zrobić!
- No, a mój to chyba zostanie informatykiem - chwali się druga - całe dnie
spędza przed komputerem, gra oczywiście, ale też pisze programy. Na pewno
zostanie informatykiem!
A trzecia na to:
- A mój wnuczek to na pewno zostanie pilotem.
- Dlaczego pilotem!?
- Wchodzę ostatnio do niego do pokoju, a on zrywa się, unosi ręce i krzyczy:
- Babciu, ale mam odlot!

86. Przychodzi klient do pubu, siada przy barze i mówi do barmana:
-Setka! Zanim się zacznie!
Barman przetarł blat nalał seteczkę, ale rozejrzał się po sali, niewielu
ludzi siedziało przy stolikach, pomyślał więc " Co tutaj może się zacząć?"
Sytuacja powtarza się kilka razy, w końcu barman nie wytrzymał i pyta:
- Ale co się zacznie!? Ma pan pieniądze, żeby zapłacić?
- No właśnie! - wykrzykuje klient - już się zaczęło!

87. Przychodzi piłkarz do fryzjera i mówi:
-Gol!

88. Oddział komandosów, przychodzi plutonowy i mówi:
- Panowie! Ćwiczenia na refleks i odwagę! Stajemy w kółku i rzucamy do
siebie granatem!
- Panie plutonowy, a co będzie, jak granat eksploduje w ręku?
-Ten odpada z gry!

89. Zajęcia w grupie komandosów, ćwiczenia spadochronowe, jeden z nich pędzi
w dół jak kamień, mija w połowie drogi swoich przyjaciół, którzy na
spadochronach lecą i woła do nich:
- Panowie, nie otworzył mi się spadochron!
- Na szczęście to tylko ćwiczenia! - krzyczy plutonowy.

90. Ćwiczenia na poligonie, komandosi siedzą w krzakach, twarze pomalowane,
a plutonowy mówi:
- Panowie, zsynchronizujemy zegarki! U mnie punkt dwunasta! U ciebie?
- U mnie za dwie minuty dwunasta.
- To poczekajmy jeszcze te dwie minuty.

91. Na Podhalu straszna zima, mróz nieprawdopodobny. Żona mówi do bacy:
- Idźże do lasu, natnij państwowego drzewa, musimy mieć na opał.
Baca nie rad, że państwowe drzewo ma ciąć, wziął sanie i pojechał do lasu.
Naciął tego drzewa, na saniach ułożył, czas wracać do domu, a on tak sobie
myśli:
- Pojadę górą, to mnie wilcy zjedzą, pojadę dołem to mnie policja ucapi,
którędy tu jechać..?
W końcu postanowił, że pojedzie dołem. Jedzie, jedzie dołem do wsi, nagle
zza wielkiej zaspy wychodzi policjant:
- Czołem baco, co jest? Z lasu państwowe drzewo wieziemy, tak?
- No tak - odpowiada baca - taka zima ostra, naciąłem tego drzewa trochę .
-Będzie mandat i kolegium! Dowodzik osobisty proszę.!
Baca wyjął dowód, podaje policjantowi, policjant patrzy i pyta:
- Nazwisko?
- Gąsiennica - odpowiada baca
- Imię?
- Jadwiga?
- Co jest baco, dlaczego Jadwiga?
- Bo jestem dupa nie chłop, miałem górą jechać, nie dołem!

92. Teściowa leży na łożu śmierci, powoli, ale miarowo oddycha, a przy łożu
czuwa zięć. Nagle do pokoju wpada mucha, zaczyna sobie fruwać i brzęczeć,
teściowa zaczyna wodzić wzrokiem za tą muchą, na co zięć mówi:
- Mamusia się nie rozprasza...

93. Jeden pan wytapetował sobie mieszkanie, przyszedł do niego sąsiad,
obejrzał efekt jego pracy, powiedział, że świetnie mieszkanie wytapetował,
ale zapytał:
- Wiesz, świetne te tapety, gdzie ty sobie kupiłeś takie cuda?
- A tutaj za rogiem jest taki sklep, tam kupiłem 50 rolek tapety,
wytapetowałem mieszkanie i tak to świetnie wygląda.
Po dwóch dniach spotykają się i ten, który wcześniej oglądał to mieszkanie,
mówi:
- Wiesz co, ja też sobie wytapetowałem mieszkanie, ale mnie kurka, 40 rolek
tej tapety zostało.
- O kurka! Mnie też - odpowiada sąsiad.

94.Pewna krowa, ale potwornie brzydka krowa, wchodzi do obory, a stojące tam
byczki na nią patrzą, ale patrzą z obrzydzeniem. W końcu jeden z byczków się
odzywa:
- Pałka zapałka dwa kije, kto się nie schowa ten kryje!

95. Zacinający się trochę pan zadzwonił do sanepidu i mówi:
- Dzie, dzie dzień dobry, tu, tu na u - ulicy le - leż, leży koń i śmierdzi.
- No dobrze, ale na jakiej ulicy? - słyszy w słuchawce.
- Na, na Flo, Flor..
- Na Floriańskiej?
- Nie, na F, F, F..
- Na Franciszkańskiej?
- Nie..na, na ..
Głos w słuchawce się zdenerwował i krzyknął:
- Panie, daj pan spokój, zabierasz pan czas!
Po dziesięciu minutach sytuacja się powtarza, dzwoni ten sam jąkała i mówi:
- Dzie, dzie, dzień dobry, tu, na, na ulicy le - leży koń i śmierdzi.
Sytuacja podobna, facet nie może z siebie wydusić nazwy ulicy, więc
przyjmujący zgłoszenie rzuca znowu słuchawką.
Po godzinie ponownie dzwoni jąkała do sanepidu i mówi:
- Dzie, dzie, dzień dobry, tu, na, na ulicy le - leży koń i śmierdzi.
- Na jakiej ulicy leży ten koń - pyta głos w słuchawce..
- Na F..Flo..Floo - męczy się jąkała.
- Na Floriańskiej? - pyta głos.
- Tak - odpowiada jąkała - bo przeniosłem.

96. Polaka, Francuza i Niemca złapał diabeł. Zamknął ich w hermetycznym,
szczelnym pomieszczeniu i każdemu dał dwie metalowe kule. Powiedział, że
wypuści ich z tego pomieszczenia, jeśli któryś pokaże mu ciekawą sztuczkę z
użyciem tych metalowych kul. Po dwóch godzinach wchodzi do pokoju Francuza,
Francuz podrzuca jedną kulkę, kulka spada na ziemię, ustawia się na drugiej
kulce. Diabeł zaakceptował sztuczkę, wypuścił Francuza. Przechodzi do pokoju
Niemca, Niemiec pokazuje jakąś żonglerkę z tymi dwoma kulami, diabeł również
zaakceptował sztuczkę, wypuścił Niemca. Idzie do pokoju Polaka, a Polak...
jedną kulę zgubił, a drugą zepsuł...

97. Przychodzi baba do lekarza, a właściwie to pół tej baby przychodzi,
otwiera te pół baby drzwi i wchodzi, a lekarz pyta:
- Co się stało?
- No wie pan dwa dni temu kupiliśmy z mężem pól litra wódki, wypiliśmy te
pół litra, mąż się wkurzył, no i widzi pan co się ze mną stało.
A lekarz pyta:
- A gdzie jest druga połówka?
- Też wypiliśmy...

98. Do lekarza przychodzi mężczyzna, bardzo poważny typ księgowego i prosi
od samego progu:
- Tylko ja bardzo proszę, żeby się pan ze mnie nie śmiał, to jest dla mnie
bolesne, więc ja bardzo pana proszę...
A lekarz mówi:
- No wie pan, u mnie jak u księdza, proszę siadać, będziemy sobie poważnie
rozmawiali.
Jaki pan ma problem?
- Jestem chory, tylko ja proszę żeby pan się nie śmiał.
- To proszę się rozebrać, zaproponował lekarz.
Mężczyzna się rozbiera, zdjął spodnie, a lekarz chichotając mówi:
- Panie, w życiu czegoś podobnego nie widziałem, co pan sobie takiego
zrobił?
- Przywiązywałem do tego zbyt dużą wagę - pada odpowiedź.

99. W Anglii odbywały się mistrzostwa w golfie. Wszyscy się znają, nikt o
nic nikogo nie pyta. Zaczyna występować dwunastu najlepszych na świecie
zawodników, nagle dojeżdża jeszcze trzynasty, którego nikt nie zna i chce
wystartować. Po chwili okazuje się, że zna go jakiś tam książę, dopuszczają
go do tych zawodów. ale nikt go o nic dalej nie pyta, tylko nazwisko. Odbija
piłeczkę jako ostatni, ta wpada do wody, ale nieznajomy zagwizdał i piłka
wraca z powrotem. Wszyscy mocno zdziwieni, ale nikt o nic nikogo nie pyta,
jak to w Anglii. Tak mijają całe zawody, za każdym razem kiedy nieznajomy
odbija piłeczkę, ta wpada nie tam gdzie potrzeba, ale nieznajomy gwiżdże i
piłka wraca z powrotem.
Zawody się kończą, nieznajomy oczywiście przegrywa te zawody i już się
pakuje do swojego jeepa, ale podchodzi do niego zwycięzca turnieju, a
ponieważ ciekawość mocno go zżerała pyta:
- Proszę pana, skąd ma pan taką piłkę?
- Znalazłem..

100. Jest głucha wieś, gdzieś na Mazurach, sklep GS, wszyscy klienci znani,
rolnicy albo rybacy i przychodzi do tego sklepu Józio, który zawsze w tym
sklepie kupował, ale nigdy biały ser. Tym razem jednak Józio kupił pół kilo
białego sera. Kupił, wyszedł, niby nic się nie stało.
Następnego dnia, Józio znowu przychodzi do sklepu i tym razem prosi 5 kilo
białego sera. Sprzedawczyni sprzedała mu pięć kilo, a on wychodząc mówi:
- Jutro przyjdę i wezmę więcej, więc proszę zamówić więcej.
Sprzedawczyni zamówiła ser, Józio przyszedł wziął więcej. Sytuacja
powtarzała się tak każdego dnia, Józio za każdym razem brał więcej i więcej
sera. Pewnego dnia podjechał traktorem i wziął pół tony sera. Sklepowa
oczywiście była wścibska, jak to sklepowa na wsi, musi wiedzieć wszystko, co
się wokół dzieje. Zaczekała, aż Józio załaduje ten ser na przyczepę, wsiadła
na rower i pojechała z nim. Józio przyjechał z serem do lasu, nad taki
wielki staw, wziął łopatę i zaczął zrzucać ten ser do stawu. W końcu zrzucił
całą tą przyczepę. A sklepowa nie wytrzymała, wyskoczyła zza krzaków i pyta:
- Panie, co to jest?
- Nie wiem - odpowiada Józio - ale cholernie lubi biały ser!

101. Na jednym z przyjęć, pewna kulturalna, zacna pani domu, pyta gościa:
- Przepraszam, czy pan jest abstynentem czy impotentem?
- A czemu pani pyta?
- Bo mąż mi mówił, że czegoś miałam panu nie dawać...

102. Na dystyngowanym przyjęciu w Anglii, lord, tańcząc z jedną panią,
wielce szlachetnego pochodzenia zapytał:
- Przepraszam, że pytam, nie wiem czy można, ale czy odda mi się pani za
milion funtów sztyrlingów?
- Jak pan śmie! - krzyczy oburzona dama - cóż to za propozycja!?
- Proszę pani, ale za miliom funtów sztyrlingów - nalega lord.
- Ale co pan!
- Proszę pani, za milion funtów sztyrlingów!
-Ale..
- Za milion funtów sztrlingów, w gotówce - powtarza lord.
- Przepraszam, za milion funtów, tak!?
- Tak.
- No, za milion, to ewentualnie...
- A za funta? - pyta lord
- Za funta!? Za kogo mnie pan uważa! - krzyczy oburzona dama.
- Tośmy już ustalili - odpowiada spokojnie lord - teraz się targujemy..

103. W Związku Radzieckim, w Nowosybirsku był teatr. W tym teatrze pracował
wspaniały rekwizytor, stolarz, który robił rekwizyty teatralne, stoliczki,
krzesełeczka, ale jak zrobił taki rekwizyt, to idealnie jak oryginał. Po
latach, w ramach reorganizacji teatr zmieniono na fabrykę granatów. Owego
rekwizytora, świetnego fachowca i stolarza skierowano go fabryki mebli.
Mężczyzna przychodzi do dyrekcji i słyszy:
- Ooo my wiemy towarzyszu, że jesteście świetny fachowiec, podpiszcie tutaj
angaż..
- Przepraszam, ale ja nie umiem pisać - mówi rekwizytor
- Jak to!? Mieszkacie w Związku Radzieckim i nie umiecie pisać!? Won, za
drzwi! Nam nie trzeba w kraju analfabetów!
Mija 25 lat, na Time Square w Nowym Yorku, staje przepiękna limuzyna,
wysiada z niej facet w cudownym futrze, przy jego boku piękna blondynka,
wchodzą do jubilera.
- Co kochanie sobie wybierzesz? - mówi mężczyzna do partnerki.
- Może tą kolię z brylantami..
- Oczywiście - zgadza się mężczyzna - ile ta kolia kosztuje?
- Milion dolarów - odpowiada sprzedawca.
Mężczyzna wyjmuje pieniądze z kieszeni, wykłada na ladę.
-Przepraszam pana - mówi nieco wystraszony sprzedawca - pan taką sumę
pieniędzy nosi przy sobie, przecież to wystarczy podpisać czek.
- Panie -odpowiada bogacz - jak ja bym umiał pisać, to byłbym stolarzem w
Nowosybirsku, a nie tułał się po świecie, jak ostatni dziad!

104. Na oddziale intensywnej terapii w szpitalu, leży trzech kompletnie
połamanych facetów. Nogi, ręce, nosy, wszystko. Chodzi lekarz w czasie
obchodu i pyta pierwszego:
- Co się panu stało?
-Proszę pana, sytuacja jak w kiepskim filmie, wracam z delegacji, przed
czasem oczywiście, żona jakaś taka dziwna, na pół ubrana. Ale przecież nie
jestem idiotą. Szukam, gdzie jest ten gach. Zaglądam pod łóżko, do szafy,
nie ma. Wyglądam przez balkon, patrzę, leży. My na szóstym piętrze
mieszkamy, to dosyć wysoko, więc facet leży, niby się opala, leży na
ręczniku frotte, w kąpielówkach, słoneczko świeci. ale ja przecież nie
jestem idiotą. Wkurzyłem się, złapałem co było pod ręką, lodówkę, walnąłem w
niego akurat, ale wie pan, kabel zaplątał mi się, o nogę, wywlekło mnie za
ten balkon i sam się też połamałem. No i leżę..
- A panu co się stało - pyta drugiego pacjenta lekarz.
- No wie pan, dzień był ciepły, poszedłem się opalać, leżę na ręczniku, a tu
jakiś kretyn, psychopata lodówką we mnie walnął.
- Jak... A panu co się stało? - pyta trzeciego lekarz.
- Proszę pana nie wiem, siedzę sobie spokojnie w lodówce.. no i to by było
na tyle..

105. Samolot Polskich Linii Lotniczych przed lądowaniem w Bagkoku, z
głośników rozlega głos;
- Dzień dobry państwu, za chwilę wylądujemy w Bangkoku, temperatura na
zewnątrz 38 stopni, wilgotność 98 procent, ostrzegam wszystkich, panów
zwłaszcza, że 80% Tajek ma AIDS, a 20% gruźlicę.
W samolocie leciał pewien dziadziuś erotoman, ale głuchy. Zwraca się więc do
wnuka:
- Co, co oni tam mówią!?
- Mówią dziadku, żeby dziadek podrywał tylko te, które kaszlą...

106. Pewien zapalony rybak, złowił złotą rybkę, ale rybka jakaś taka malutka
była, więc rybak już chciał użyć jej jako żywca, ale rybka krzyczy:
-Puść mnie człowieku, puść, to spełnię twoje jedno życzenie.
Rybak się obruszył:
- Jak to, przecież złote rybki spełniają trzy życzenia!
- Co ty nie widzisz, że ja jestem drobna, jedno tylko życzenie mogę spełnić
i to takie nie za duże..
No rybak przypomniał sobie, że pięciu naszych zuchów złapali Czeczeni,
trzymają ich tam gdzieś w dołku i mówi:
-Wiesz co, w Czeczeni jest wojna, tam pięciu naszych chłopaków przepadło.
Zrób, żeby oni wrócili..
Rybka zaczęła wrzeszczeć na rybaka;
- Czyś ty zgłupiał, ja, taka mała rybka będę ci lazła do Czeczeni?
Rybak się zastanowił, sięgnął do kieszeni i mówi;
- No dobra.. słuchaj, mam tu zdjęcie, spowoduj, żeby moja żona była piękna i
młoda..
- Pokaż to zdjęcie -mówi rybka.
Rybka spojrzała i rzekła:
- O kurdę, daj no tę mapę Czeczenii..

107. Idzie polski podporucznik, idzie, a tu z zza rogu wyłania się chłop:
-Chłopie - pyta - gdzie tu wojna? Bo ja muszę walczyć o wolność waszą i
naszą!
- Tam za lasem są faszyści..
- Powiedz mi dokładnie gdzie, to pójdę i ich zabiję!
A chłop się pyta:
- A jak oni pana zabiją?
- Mnie? - dziwi się podporucznik - a za co?!

108. Pewien mieszkaniec Homla, przemysłowiec jechał w podróż handlową do
Warszawy. Zatrzymał się w małym miasteczku, banku nie ma, hotel lichy. A on
miał 30 tysięcy rubli, bo to było za carskich czasów. Myśli sobie pójdę do
swojego przywódcy duchowego, akurat to był rabin, pójdę, może u niego te 30
tysięcy rubli zdeponuję.
Poszedł, a rabin mówi:
-Słucham cię?
- Rabe, ja chciałbym u ciebie zdeponować trzydzieści tysięcy rubli...
Ale rabin na to:
- Nie, no kochany tak to nie ma. Musimy mieć świadków.
Rabin zawołał dwóch najzacniejszych ludzi w mieście i mówi:
-Słuchajcie, ten oto przemysłowiec z Homla, chce u mnie zdeponować 30
tysięcy rubli.
W obecności świadków, rabin wziął od niego te pieniądze, schował, a
uspokojony właściciel poszedł do hotelu. Rano przychodzi do rabina i mówi:
-Dzień dobry, poproszę moje trzydzieści tysięcy rubli..
- Jakie 30 tysięcy rubli, oszuście jeden - oburzył się rabin.
- No jakże, przecież tu dwóch najzacniejszych ludzi w tym mieście było
świadkami, jak ci dawałem te pieniądze..
Rabin mówi:
- Zaraz kochany!
Wezwał tych dwóch szlachetnych mężczyzn i mówi:
- Ten oto, przemysłowiec z Homla, twierdzi, że zostawił u mnie 30 tysięcy
rubli.
- Jakie 30 tysięcy? - zdziwili się zacni i wyszli.
Wtedy Rabin wyjął pieniądze, 30 tysięcy rubli, wręcza mu i mówi;
- Masz.
-Boże! - krzyczy przemysłowiec - przecież ja mogłem całkowicie umrzeć na
zawał serca.
- To nie o to chodzi - mówi rabin - ja ci chciałem pokazać z kim ja muszę
pracować..

109. Jechał metrem Murzyn i czytał żydowską gazetę. Obok siedział Żyd i
pyta:
- To panu nie wystarczy już, że pan jest Murzynem?

110. Kiedyś żona założyła sobie maskę przeciwgazową na głowę. Podchodzi do
męża, a mąż oburzony krzyczy:
-Czyś ty zwariowała!? Zgoliłaś sobie brwi!?

111. Jeden Ślązak mówi do drugiego:
-Chopie. Jak jo żech był w Indiach, to tam był taki wąż, wąż boa i fakir. No
i fakir wziął fujarkę, gwizdnął i boa znikła.
- Chopie! - odpowiada drugi Ślązak - Jo żech był w Glaywitz z moją Frelą i
Frela powiesiła sobie boa na krześle, to nawet nikt nie gwizdnął, a boa
znikła.

112. Trzej przyjaciele Żydzi, otwierają sklepy obok siebie. Jeden z prawej
strony wywiesił szyld:
"Tu najładniej", drugi po lewej stronie wywiesił szyld: "Tu najtaniej". A
trzeci z nich, którego sklep znajdował się w środku popatrzył, popatrzył i
wywiesił szyld: "Tu wejście".

113. Dwóch turystów stoi przed pomnikiem Goethego i jeden z nich mówi:
- Eee, co to za postać, za co oni mu ten pomnik stawiają!? Ani to żaden
król, ani cesarz, ani wielki pisarz, raptem tylko "Zbójców" napisał..
- Nie, nie -oponuje drugi - "Zbójców" napisał Shiller...
- No widzisz!? Nawet "Zbójców" nie napisał..

114. W jednym przedziale, pociągiem jadą Żyd i Polak. I Polak mówi do Żyda:
-Proszę pana po co wy te jarmułki tak nosicie uparcie!? Przecież, ani
zgrabnie wam w tym, ani przystojnie, ani ładnie, no po co wam te jarmułki?
- Jak to -mówi Żyd - to jest już tradycja wielowiekowa, przecież już w
Starym Testamencie jest takie zdanie: "Natenczas Mojżesz wyszedł z
namiotu.."
Polak się dziwi:
- No i gdzie tu jest jakieś zdanie o jarmułce?
- A co pan myśli - odpowiada Żyd - że on wyszedłby bez jarmułki?

115. Płynął łódką ślepy na jedno oko i zupełnie ślepy. Ten zupełnie ślepy
siedział na przodzie łódki i wiosłował, a ten drugi siedział i sterował, bo
wiedział gdzie. Ten zupełnie ślepy, tak zamachnął się tym wiosłem, że wybił
ślepemu na jedno oko, drugie oko.
- No to koniec! - zakrzyknął trafiony wiosłem.
A ten zupełnie ślepy myślał, że to koniec, więc wysiadł i się utopił.

116. Wojsko kąpie się w basenie, nagle kapral krzyczy do jednego:
- Szeregowy Kowalski! Dlaczego sikacie do basenu!?
- Ależ, kapralu - krzyczy Kowalski -całe wojsko sika do basenu!
- No tak, ale nie z trampoliny!

117. Facet miał fermę kur i kupił sobie młodego koguta. Przywozi tego koguta
na fermę wpuszcza, kogut biega jak oszalały i tylko jedno mu w głowie:
- Kury, kury kury!
Facet się zdziwił, woła tego koguta i mówi:
- Stary, ty zbastuj trochę, bo w końcu wysiądziesz..
Kogut tylko się otrzepał i poleciał do sąsiada napastować jego kury. Na
drugi dzień farmer wychodzi przed dom, a tu na środku podwórka leży kogut,
ani zipie. Gospodarz podchodzi do niego i mówi:
- No i co, nie mówiłem ci, że ci serce wysiądzie, że nie wytrzymasz..
Kogut podniósł jedno oko i mówi:
-Spadaj, bo mi wronę spłoszysz....

118. Dwóch braci, Żydów rozmawia ze sobą. Jeden z nich mówi:
- Moniek, ja mam do ciebie prośbę. Ty powiedz kura!
- No, kura...
- Ale ty powiedz samo kura, bez no.!
- No kura!
- Dlaczego ty mówisz no kura, ty wyrzuć to no, ty powiedz samo kura!
- Kura, kura, kura!! - krzyczy Moniek.
- No - odpowiada usatysfakcjonowany drugi Żyd.

119. Rozmawia dwóch Żydów:
- Zukersztain, gdybym ja był Rockefeller, to ja bym był bogatszy niż
Rockefeller.
- Kugelsztain, no co ty mówisz!? Jak to bogatszy niż Rockefeller?
- Oj, Zukersztain to proste! Gdybym ja był Rockefeller, ja bym miał te
pieniądze co Rokefeller, to ja bym był bogaty jak Rockefeller. A do tego bym
prowadził jeszcze swój handel starzyzną..

120. Przychodzi Salcia do Jankiela i mówi:
- Jankiel będziemy mieli dziecko.
- Salcie, jak to!? Ja mam 65 lat, ty masz 25 lat, od dwóch lat ja cię kocham
miłość platoniczna, a ty przychodzisz do mnie i mówisz, że będziemy mieli
dziecko!?
- Jankiel, Pan Bóg nas pobłogosławił, będziemy mieli syna i damy mu na imię
Samuel.
Jankiel jakoś nie bardzo w to uwierzył, goni do rabina i mówi:
-Rebe, co się dzieje! Ja mam 65 lat, Salcie 25 lat, od dwóch lat ja ją
kocham miłość platoniczna, a ona przychodzi mi do mnie i mówi, że będziemy
mieli dziecko!
- Jankiel, ty się uspokój - mówi rabe - ja miałem kiedyś przyjaciela, on
pojechał na safari do Afryki, ale zapomniał strzelby, zamiast strzelby wziął
parasol. W pewnym momencie zza krzaków wybiega lew, mój przyjaciel otwiera
parasol, w tym momencie pada strzał, lew nie żyje.
- To nie możliwe - mówi Jankiel - ktoś musiał strzelić z boku..
- No właśnie - odpowiada rabin.

121. Na plaży we Włoszech bawi się dwóch maluchów, mały szkrab Niemiec i
mały szkrab Włoch. Nagle mały Niemiec odzywa się:
- Ty Italiano! Ty mi przynieś cztery kilogramy żelaza ja ci zrobię czołg!
Na co mały Włoch mówi:
- Bene! Dobrze! A ty mi przyprowadź swoją siostrę to ci zmontuję całą
załogę!

122. - Janie, Janie! - krzyczy hrabia.
- Tak jest panie Hrabio...
- Niech Jan poda rękę!
- Tak jest panie Hrabio.
- Janie, Janie czy Jan już podał rękę?
- Tak jest panie Hrabio..
- To niech Jan pomoże wstać!
- Tak jest panie Hrabio.
- Janie, Janie, niech Jan prowadzi teraz do sraczyka...
- Tak jest panie Hrabio..
- Janie, Janie, tylko szybciej..
- Tak jest panie Hrabio..
- Janie, Janie coś skrzypnęło, czy to drzwi od sraczyka?
- Tak jest panie Hrabio.
- Janie, czy to znaczy, że my jesteśmy w sraczyku?
- Tak jest panie Hrabio.
- To niech Jan zamknie drzwi.
- Tak jest panie hrabio.
- Janie, czy Jan już zamknął drzwi?
- Tak jest panie Hrabio.
- Janie, to niech Jan wyciągnie.
- Tak jest panie Hrabio.
- Janie, czy Jan już wyciągnął?
- Tak jest panie Hrabio.
- I co, siusia?
- Nie, panie Hrabio.
- To niech Jan schowa z powrotem.
- Tak jest panie Hrabio.
- Janie, Janie, czy Jan już schował z powrotem?
- Tak jest panie Hrabio.
- A szkoda.... bo siusia..

123. Pewna dama zwierza się swojej przyjaciółce, wskazując na kanapę:
- Wiesz kochana, będę chyba musiała wyrzucić tę kanapę z domu, bo ilekroć na
nią spojrzę, to przypomina mi to fakt, że zdradziłam na niej męża.
- Oj, kochana! - odpowiada przyjaciółka - gdybym ja miała wyrzucić z domu
wszystko to, na czym zdradziłam męża, to w domu pozostałby tylko kaktus...

124. Mosiek budzi się nocą we własnym łóżku i spostrzega, że wystają z niego
trzy pary nóg i mówi tak:
- Moje nogi, Salcie nogi, czyje to nogi!? Nie, jeszcze raz : moje nogi,
Salcie nogi, czyje to nogi!?
Wyskoczył zdenerwowany z łóżka i jeszcze raz liczy:
- Moje nogi, Salcie nogi, eee a ja się głupi denerwowałem!

125. Icek spotyka Mośka i mówi:
- Icek, słuchaj co mnie się dzisiaj śniło! Ja dostał telegram, że ja dostał
spadek. Spadek jest w Nowy Jork, to ja lecę do Nowy Jork, a tam mi mówią, że
spadek jest w Tel Awiw. No to ja tak latał Tel Awiw - Nowy Jork, Nowy Jork -
Tel Awiw...
A Icek mówi na to:
- Ty, Mosiek, a co mnie się dzisiaj śniło! Siedzę sobie w domu, nagle słyszę
dzwonek do drzwi, no to ja otwieram, patrzę a tu stoi Marlin Monore, cała
naga! No to posadziłem ją na kanapie. A tu znowu dzwonek, otwieram, patrzę a
tu Sophia Loren i też cała naga!
- Icek i ty po mnie nie przyszedłeś!? - woła oburzony Mosiek.
- Ja byłem kochanieńki, ale tyś całą noc latał: Tel Awiw - Nowy Jork, Nowy
Jork - Tel Awiw...

126. Mosiek przychodzi do rabina i pyta:
- Rebe, czy w Sądny Dzień Żyd może się położyć do łóżka z kobietą?
Na co rebe odpowiada:
- No może, ale tylko z własną żoną.
Mosiek zdziwiony pyta:
- A dlaczego tylko z własną żoną?
- Bo w Talmudzie jest napisane, że w Sądny Dzień, Żyd nie ma prawa do
przyjemności.

127. Pan Ciapa zaczął pracować na budowie, był więc jak to na początku bywa
trochę zastrachany, uprzejmy dla wszystkich, nad uprzejmy można by rzec dla
wszystkich kumpli, którzy z niego się wyśmiewali.. Jeden z tych koleżków
podchodzi do niego pewnego dnia i pyta:
- Ty, pan Ciapa, znasz Romana?
- Jakiego Romana? - pyta Ciapa.
- Tego co ma na głowie banana!
Wszyscy się roześmiali, Pan Ciapa trochę się zawstydził, ale pomyślał sobie,
że tak musi widocznie być na początku. Sytuacja zaczęła się jednak powtarzać
codziennie, Pan Ciapa lekko podirytowany, postanowił sobie że musi wymyślić
jakiś haczyk, na swoich kumpli.
Myślał, myślał, w końcu wymyślił, że podejdzie do nich i zapyta:
" Cześć chłopaki, znacie Filipa", oni zapytają "Jakiego Filipa?" , a ja
wtedy odpowiem, "Tego co mu na głowie wyrosła lipa!". Bardzo zadowolony ze
swojego podstępu, przychodzi do swoich kumpli i mówi:
-Cześć chłopaki, znacie Filipa!?
Kumple pomyśleli chwilę i mówią:
- Jakiego Filipa, tego kolegę Romana?
- Którego Romana? - zdziwił się Pan Ciapa.
- Tego co ma na głowie banana!

128. Najbardziej czarny z dalekiego afrykańskiego buszu Murzyn, idzie ulicą
Warszawy, zaczepia przechodnia i pyta:
-Psieprasiam, kciem zapytać gdzie tu jest akdemia?
Przechodzień pomyślał chwilę i mówi:
-No, ale jaka akademia? Muzyczna, sztuk pięknych, medyczna?
- Dziękuję - odpowiada zadowolony Murzyn.

129. W zwierzyńcu ogłoszono pobór do wojska. Straszna panika, lew
przerażony, biegnie do tygrysa i mówi:
- Ty stary, ja do wojska!? Nie, no przecież ogolą mi moją najpiękniejszą
dużą grzywę, nie uciekamy i koniec. To nie jest dla mnie!
- Ty lew, ale może tam jest fajnie, może zapytamy kogoś?
Patrzą idzie mysz, więc lew ją pyta:
- Ty, mysz, powiedz jak jest w tym wojsku?
- Ja nie jestem mysz, tylko jeż.

130. Dwóch policjantów dostało nagrody za bardzo dobrą służbę. Jeden dostał
telefon elektroniczny, a drugi dostał narty wodne. Ten co dostał zegarek
elektroniczny mówi:
- O kurde, stary, co to jest: 16 podzielić przez 13?!
- To jest żaden problem -odpowiada kolega - powiedz mi lepiej, gdzie ja
znajdę takie pochyłe jezioro!?

131. Dwaj górale w Żywcu postanowili policzyć ilu gości jest w knajpie.
Jeden mówi:
- Ty wejdzies do knajpy, bedzies wyzucoł chopow bez okno, a jo bede licyl!
Tak też zrobili. Góral wszedł do knajpy, wylatuje jeden przez okno, baca
liczy:
- Roz!
Za chwile wylatuje drugi.
- Dwa! - liczy baca.
Nagle słychać krzyk:
- Teroz nie lic, to jo leca!

132. Baca siedzi na drzewie i wrzeszczy niemiłosiernie:
- Heeeeeeeeeeeeeeeeeeeeejjjjjjjjjjj!
- Baco,a cego się tak drzes?
- To nie jazz ino folklor, psiajucho!

133. Rozmawia dwóch Żydów. Jeden z nich mówi :
- Raizman, jaki on jest nerwus! Ja jego wczoraj widziałem na dworcu, się
spóźnił na pociąg dwie minuty, a wrzeszczał jakby się spóźnił dwie godziny!

134. Icek sprzedaje lody, na wózku z lodami wisi jednak duży napis "Żydom
lodów nie sprzedaje się". Podchodzi rabin i mówi:
- Icek! Coś ty antysemita jesteś?!
- Czy rabe próbował te lody?

135. Przed wojną, w pewnej polskiej miejscowości w symbiozie żyły sobie dwie
nacje: Żydzi i Polacy, katolicy. Nikt się z nikim nie kłócił, a kiedy gmina
otrzymała w darze sikawkę strażacką, to uroczyste przekazanie sikawki
odbywało się w obecności księdza i rabina. Ksiądz wziął kropidło i pokropił
sikawkę.
- Czy to był chrzest!? - pyta rabin
- Tak, to był chrzest - odpowiada ksiądz.
W tym momencie rabin wyjął kozik i obciął sikawce węże.

136. Siedzi sobie trzech facetów, dwóch wesołych, jeden smutny.
-Co pan taki smutny? - pyta jeden z wesołych.
-Ech, podejrzewam, że moja żona mnie zdradza.
- A skąd taki wniosek?
- No wie pan, wracam wczoraj do domu, zaglądam po łóżko, a tam wióry z
drewna. A tak się składa, że nasz sąsiad jest stolarzem.
Drugi facet strasznie posmutniał.
- Co się panu stało?
- Bo jak wróciłem wczoraj do domu i zajrzałem pod łóżko, to wie pan co tam
było? Mąka! A tak się składa, że nasz sąsiad jest młynarzem...
A trzeci pobladł strasznie.
- Co się panu stało? Co panu jest? - pytają koledzy.
- Zdaje mi się, że moja żona też mnie zdradza. Z koniem!
- A skąd taki wniosek?
- Bo zajrzałem wczoraj pod łóżko, patrzę dżokej!

137. Początek budowy Ursynowa, nie ma żadnych ulic, żadnych traktów
dojazdowych, jest błoto. Mężczyzna przyszedł z pracy, zrzucił ubranko,
usiadł w fotelu, zaczął czytać gazetkę. A żona jak to żona, w kuchni coś
przygotowuje, ale zirytowała się codziennością i mówi:
- Słuchaj, mnie to trochę denerwuje. Nic mi nie pomagasz! Przychodzisz,
zdejmujesz ubranie, siadasz na fotelu, zakładasz kapcie, może byś chociaż
kubeł ze śmieciami wyrzucił?
Mąż posłusznie wziął kubeł, a ponieważ wtedy jeszcze nie było zsypów, zszedł
na dół, do śmietnika, wyrzuca z kubełka śmieci i nagle słyszy głos:
- Zdzisiu?
Odwraca się i woła:
- Władzio!
- W tym samym bloku mieszkasz? Nie może być.. -dziwi się Władzio - choć
pokażę cię żonie!
- No wiesz, ale ja w piżamie..
- Chodź, chodź, to zajmie chwilę..
Mija jeden dzień, drugi dzień, żona zawiadomiła policję, nie ma go trzeci
dzień, czwartego dnia wraca w tej piżamce lekko nieświeżej, pijany, żona
otwiera zapłakana, a mąż na to;
-Słuchaj Krysiu, kubeł nam podprowadzili.

138. Dwaj koledzy w czasach PRLu spotkali się w sklepie, stojąc w kolejce po
wódeczkę.
- Stasiu?
- O Jasiu, a ty tutaj po co?
- A po wódeczkę..
Kupili sobie w końcu tę wódeczkę, wypili w bramie i Stasio mówi:
- Jasiu, chodź jeszcze na chwilę do mnie, Hela się ucieszy..
- Co ty, nie pójdę - opiera się Stasio - zobacz, już jestem troszkę pijany..
- Ale chodź, mówię ci..
W końcu go przekonał, wchodzą do mieszkania, a żona ich wita:
- Oż ty chamie! Ty świnio! Znowu się schlałeś! I jeszcze mi tu kogoś
przyprowadzasz!?
Mąż próbując uniknąć nieprzyjemnej sytuacji, zaciągnął żonę do łazienki, ale
tam dopiero awantura rozpoczęła się na dobre. Kolega zdążył wytrzeźwieć, a
kumpel wychodzi po chwili i mówi:
- I co mówiłem? Cieszy się..

139. - Mamusiu?
- Słucham Wojtuniu.
- Choinka się pali.
- Mówiłam ci tyle razy, choinka się nie pali, tylko świeci.
Po chwili:
- Mamusiu..
- Słucham Wojtuniu..
- Firanka się nam świeci..

140. Rzecz się dzieje na dalekiej Syberii, w siole zasypanym śniegiem. Ktoś
rano krzyknął:
- Ludzie, ktoś nam podstawił wagony z czymś!
Wszyscy biegną, odłamują deski od wagonu, patrzą, a tam drzewo fornirowane.
Dziwią się po co, wystraszeni zabrali to drzewo i postanowili zanieść do
naczelnika wsi. Zorganizowali zebranie, co z tym drzewem zrobić. Ktoś
zaproponował:
- Ja myślę, że z tego drzewa można zrobić oborę!
Ale wszyscy się oburzyli:
- Coś ty oszalał!? Z takiego drzewa oborę!?
- No to pomnik Lenina! - zaproponował ktoś inny.
Znowu sprzeciw:
- Pomnik Lenina, mamy już tyle pomników Lenina, z brązu, ze srebra, ze
złota, jeszcze z drzewa będziemy robić?
Nagle chce głos zabrać dziadzio, siwiuteńki, stary, ledwo co stoi na nogach.

- No słucham -mówi Naczelnik
- Ja myślę, że zróbmy z tego areoplan i spier *** stąd!

141. Jest piękna pogoda, kwitną jabłonie, rowerem jedzie kobieta, lekko po
sześćdziesiątce, zatrzymuje ją policjant, po czym okazuje się, że to jego
teściowa.
- Dokąd to mamusia tak jedzie?
- No na cmentarz..
- No dobra, a rower kto przyprowadzi?

142. Przyjechał do pewnej wsi uzdrowiciel, a ponieważ była to mała wieś,
więc zebranie z nim miało odbyć się w remizie strażackiej. Ktoś zemdlał z
wrażenia, przyjechały dwie karetki pogotowia, uzdrowiciel wszedł, przywitano
go z wielkim szacunkiem, na podwyższeniu stały dwa parawany, parawan A i
parawan B. Uzdrowiciel rozłożył ręce, ktoś znowu zemdlał, wyniesiono go z
sali na noszach. Poproszono pierwszą chorą osobę. Był to człowiek
nieszczęśliwy, kaleka o kulach.
- Poproszę za parawan A.
Wchodzi też człowiek, który wygląda na zdrowego. Uzdrowiciel pyta:
- A panu co dolega?
Klient sepleniąc mówi:
- Bo wie pan, ja mam zajęcą wargę i chciałbym się z tego jakoś wylecyć.
- To poproszę za parawan B.
Uzdrowiciel znowu podniósł ręce, cisza, znowu ktoś zemdlał.
-Pan zza parawanu A proszę rzucić kule!
Słychać padające kule.
Uzdrowiciel mówi:
- Pan zza parawanu B, proszę powiedzieć jedno słowo.
Na sali cisza. Uzdrowiciel powtarza:
- Pan zza parawanu B, proszę powiedzieć jedno słowo!.
Nic, cisza. Uzdrowiciel krzyczy :
- Panie, powiedz pan jedno słowo!
Nagle zza parawanu B słychać;
- Prosę pana! Ten zza parawanu A to się psewrócił!

143. Rzecz się dzieje w restauracji, jest dość późno, a tu został jeden
klient, bardzo pijany i śpi na stole. Podchodzi więc do niego kelner i mówi:
- Proszę pana, nie śpimy, płacimy!
Klient się budzi, i pyta:
- Ależ oczywiście, a ile?
- 50 złotych.
Facet wyjął 50 złotych i zapłacił i śpi dalej. Za chwilę podchodzi do niego
znowu kelner i mówi:
- Proszę pana, nie śpimy, płacimy!
-Ależ oczywiście - mówi pijaczek - A ile?
- 50 złotych.
Facet znowu wyjął , zapłacił i śpi dalej. Kelner wyczuł jelenia, podchodzi
kolejny raz i mówi:
- Proszę pana, płacimy nie śpimy!
-Oczywiście, że płacimy - mówi facet - A ile?
- 75 złotych.
- O nie, proszę pana - mówi facet - 50 złotych.

144. Przychodzi mężczyzna do lokalu, za barem piękna barmanka i facet mówi:
- Ja poproszę setkę czystej wódki i dwie cytryny.
Wypił wódkę, jedną cytrynkę wziął w jedną rękę, drugą w drugą rękę i ciśnie,
ciśnie z całej siły, sapie przy tym, tak, że twarz mu poczerwieniała.. Po
chwili sytuacja się powtórzyła, facet zamówił setkę wódki i dwie cytrynki,
wycisnął je z całej siły, a barmanka przygląda mu się z uwagą i mówi:
- A pan to kolejarz?
- Tak jest - odpowiada klient - a po czym pani poznała?
- A po czapce.

145. W przedziale kolejowym siedzi człowiek, który bardzo cierpi, bo czymś
się zatruł i ma potrzebę fizjologiczną. Jest ogromny tłok, człowiek nie może
przejść, a toaleta zajęta.. Współpasażer mówi ze współczuciem:
- Co się panu stało? Bardzo pan jakoś zbladł tak?
- No bo właśnie mam taki problem..
- To może ja panu jakoś pomogę?
Facet na ucho powiedział drugiemu co się stało
- Nie ma sprawy - mówi facet - jakoś to pan załatwi.
Rozłożył gazetę, nikt nie protestował, bo w przedziale byli sami mężczyźni.
Żeby nie robić kłopotu przy tej sytuacji , mężczyzna, który cierpiącemu
pomógł zaczął palić papierosa, a ten który kucał nad tą gazetą mówi:
- Proszę pana, ale tu jest przedział dla niepalących!

146. Z tajną misją na teren Anglii, zostali zrzuceni dwaj komandosi
niemieccy. Misja była bardzo ważna, komandosi bardzo długo przygotowywali
się do wykonania zajęcia i świetnie nauczyli się języka angielskiego.
Założyli angielskie mundury, apaszki do tych mundurów, wszystko po to, żeby
wyglądać jak angielscy oficerowie. Samolot przyleciał nad Anglię, komandosi
zeskoczyli, ukryli spadochrony i postanowili czegoś się napić oraz coś
zjeść. Poszli więc do pubu, usiedli, barman zwrócił się, aby ich obsłużyć,
więc nienaganna angielszczyzną jeden z nich mówi:
-Martini please.
- Dry?
- Nein, zwei.

147. Pyt.: Jak nazywa się mnicha, który wypełnia deklaracje podatkowe?
Odp.: Brat Pit.

148. Jasiu wychodzi po lekcji biologii i mówi:
- Nie wiedziałem, że dziewczynki mają takie znaczenie...

149. Kogut przyjeżdża do miasta, przechodzi obok sklepu z rożnem, stanął
chwilę przygląda się i mówi;
-No tak, solarium, karuzela, a na wsi nuda..

150. Przed szpitalem położniczym stoi dwóch facetów, jeden pali papierosa,
drugi czyta gazetę, a trzeci popija z piersiówki. Nagle jeden z nich widzi
ukazującą się w oknie kobietę, gasi tego papierosa i krzyczy:
-Syn, syn!?
- Nie - odpowiada kobieta.
- To co? - pyta zdziwiony mężczyzna.

151. W komendzie policji odbywa się konkurs na wyższego stopniem policjanta.
Jeden z jurorów pyta;
- Jakiego koloru jest biały maluch?
Wszyscy myślą intesywnie, w końcu jeden prymus podnosi rękę i mówi:
- Biały?
Pada następne pytanie:
- Ilu suwowy jest silnik czterosuwowy?
Wszyscy myślą intensywnie, znowu nikt nie wie, prymus nieśmiało unosi rękę i
pyta:
- Biały?

152. Do saloonu wchodzi kowboj, oddaje pięć strzałów, wszystkie odbijają się
rykosztem. Po czym mówi:
- I am John.
Za chwilę wchodzi następny kowboj, oddaje 15 strzałów w powietrze, wszystkie
odbijają się rykoszetem, po czym mówi:
- I am Bill.
Po godzinie wchodzi jeszcze jeden kowboj do salonu oddaje 150 strzałów w
powietrze, jedna trafiła w kucharza, a kowboj mówi:
- I am sorry...

153. Umiera facet i staje przed obliczem Św. Piotra, który mówi:
- Najpierw pokażę ci jak wygląda niebo.
Wjeżdżają windą do nieba, a tam wszystko pięknie, ludzie spacerują, słonko
świeci, spokojnie..
- A teraz pokażę ci jak wygląda piekło - mówi Piotr.
Zjeżdżają windą na dół, a tam dyskoteka, roznegliżowane dziewczyny, no sama
radość.Wrócili z powrotem do bramy, facet się zastanowił i mówi:
- To ja wybieram piekło.
Św. Piotr zaproponował więc, żeby jeszcze raz pojechali do piekła, żeby
facet się upewnił co do słuszności wyboru. Zjeżdżają więc do piekła,a tu
smoła, łańcuchy, ponuro. Oburzony facet woła:
- Jak to, przecież przed chwilą to całkiem inaczej wyglądało?!
- Owszem -mówi Św. Piotr - ale poprzednio oglądałeś Dział Marketingu!

154. Przyjeżdża Belzebub na wizytację do piekła i wypytuje Lucyfera o
porządek, a co słychać.
ten mówi:
-Wszystko pięknie, porządek jest, mamy tutaj trzy kadzie, w jednej trzymamy
Żydów, w drugiej Niemców, a w trzeciej Polaków. Największe kłopoty mamy
tutaj z Niemcami i Żydami, Polacy są w miarę spokojni.
- No, a dlaczego? - pyta Belzebub
- Żydzi cały czas próbują wychodzić z tej kadzi, jeden drugiego podsadza, a
my musimy ich wpychać z powrotem do środka.
- A Niemcy? - dopytuje się Belzebub.
- A Niemcy to się tak organizują całą kupą, biorą jednego i wyrzucają, no i
my musimy go z powrotem wpychać do środka.
- No, a Polacy?
- A Polacy - mówi Lucfer -to bardzo zdyscyplinowany naród, jak jeden zaczyna
wypełzać z tej kadzi, to cała reszta ciągnie go na dół z powrtoem.


155. Pyt. Dlaczego blondynki jedzą ziemię?
Odp. Ponieważ grunt to zdrowie.

156. Stoi facet pod latarnią i wali w tę latarnię, wali, wali, podjeżdża wóz
policyjny, wysiada policjant i pyta:
- Czemu pan tak wali w tą latarnię?
- Bo mi nie chcą otworzyć.
- Jak to nie chcą otworzyć? - pyta policjant.
- No nie chca, walę i walę i nie chcą.
Policjant na to:
- Niech pan pozwoli, ja spróbuję.
Policjat zaczął walić w tą latarnie, po chwili mówi:
- Faktycznie, nie chcą, a może tam nikogo nie ma?
- No jak nie ma, jak się na górze świeci..

157. Wieża kontrolna, lotnisko i nagle słychać niezbyt trzeźwy głos:
- Halo! Wieża kontrolna? Proszę przygotować pas, będę lądował.
- A czy mógłbym rozmawiać z kapitanem? - prosi dyżurny na wieży.
- Kapitan nie może się podnieść, nie da rady, potwornie ubzdryngolony.
- A z drugim pilotem?
- Nie, nie, ten jest strasznie zajęty..ze stewardessą.
- No dobrze, to może przynajmniej mechanika mógłbym prosić?
- Oj, nie, nie. Ten to w ogóle popłynął z nawigatorem.
- No dobrze. A z kim ja rozmawiam?
- Jak to, z automatycznym pilotem..

158. Przychodzi baba do lekarza i lekarz pyta:
- Co pani jest?
- Krawcowa - odpowiada baba.
- A dlaczego pani ma sparzone ucho?
- Bo jak prasowałam to zadzwonił telefon.
- A dlaczego ma pani sparzone drugie ucho?
- Bo dzwoniłam po pogotowie.

159. Jest sklepik w dżungli. Rano zwierzątka się zbierają, już stoi lew,
niedźwiedź nadchodzi i zajączek idzie, prościutko, dziarsko i prosto przed
lwa.
- A co ty tutaj!? - oburzył się lew - Do kolejki jazda!
I wyrzucił go na koniec. Zajączek się troszkę zdenerowował, wstał, otrzepał
się, idzie z powrotem i wpycha się przed lwa. Lew się wkurzył:
-Powiedziałem ci, gdzie masz być!
Złapał za uszy i zajączek znowu poleciał na koniec kolejki. Zajączek ścisnął
łapki, idzie z powrotem na początek i mówi płaczliwym głosem:
- Cholera jasna, ja tego sklepu chyba dzisiaj nie otworzę..

160. Idzie mrówka i słoń przez pustynię. W pewnym momencie mrówka mdleje, bo
droga jest bardzo uciążliwa ze względu na upał. Słoń wyciąga interes, mrówka
wspina się po nim na grzbiet i maszerują dalej. Ale po pewnym czasie słoń
słabnie, mrówka się krząta, po chwili przyjeżdża pogotowie, słoń otrzymuje
zastrzyki wzmacniające, stawiają go na nogi. Zaskoczony słoń pyta:
- Mrówko, jak ty to zrobiłaś?
- Jak ktoś nie ma interesu, to musi mieć telefon komórkowy..

161. Pyt: Dlaczego jak jest zimno to blondynka staje w kącie?
Odp: Bo tam jest 90 stopni.

162. Wchodzi mężczyzna do tramwaju i kasuje dwa bilety. Stojący obok
pasażer, pyta:
- Panie, czemu pan kasuje dwa bilety skoro jedzie pan sam?
- No wie pan, a jak jeden zgubię?
- Faktycznie.. ale, proszę pana, a jak pan oba bilety zgubi?
- A , to mam jeszcze miesięczny..

163. Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, jak się kocham z mężem, to mu się tak oczy świecą na
czerwono..
- Niech mu pani powie - mówi doktor - że jedzie na rezerwie..

164. Louis Armstrong idzie po śmierci do nieba. Na bramce wita go Św. Piotr
i mówi:
- Louis gratuluję, miałeś ciężkie życie, żyłeś w parszywych warunkach, a
mimo wszystko, mimo złego towarzystwa, zasłużyłeś na wejście do nieba. Tak,
że rozgość się, zobacz jak tu jest, chłopaki śpiewają chorały gregoriańskie,
na pewno ci się spodoba.
Louis zaczął zwiedzać niebo, chodzi jeden dzień, drugi dzień, ale zaczyna mu
się smętnie robić, bo te chorały nudne, aniołki ciągle uśmiechają się do
siebie, machają skrzydełkami, jakoś zapalić nie ma gdzie, aż nagle słyszy
żywe rytmy dochodzące spod podłogi. Idzie więc do Św. Piotra i pyta:
- Św. Piotrze, tak z ciekawości, co tam pod podłogą jest?
A Św. Piotr na to:
- O Louis, dobrze, że spytałeś, to jest to świństwo, którego udało ci się
uniknąć, to jest piekło, koszmarne, miałeś naprawdę wielkie szczęście...
- Ale jak to piekło wygląda?
- No wiesz - mówi Św. Piotr - jest taka mała luka w przepisach, że każdy kto
uniknął piekła, może zejść i zobaczyć jak wygląda piekło.Raz, jeden, jedyny
raz i tylko do północy.
- No to ja bym chciał - mówi Louis.
Podniosła się klapa, Louis schodzi, w dół, po schodach. Na dole impreza,
dziewczynki tańczą na stołach, leje się gorzała, kapela gra, wszyscy z
radością wołają:
- Louis!!!
Louis pograł sobie, dziewczynki na kolanach od razu usiadły i tak pobawił
się do północy, kur zapiał, czas powrotu, Louis wraca na górę.
- No i co? - pyta Św. Piotr - byłeś? Strasznie co?
- Tak - mówi Louis - fatalnie jest, ale czy ja mógłbym tam jeszcze raz
zajrzeć, żeby się upewnić, że tutaj jest moje miejsce.
- Ooo, Louis, mnie się to zaczyna nie podobać, coś ty kręcisz, musisz
wiedzieć, że jak pójdziesz tam za drugim razem, to już na zawsze.
- Św. Piotrze - odpowiedział Louis - bez obrazy, fajne jesteście chłopaki,
ale muzyka mi tu nie za bardzo leży, wolę na dół.
- No trudno -rzekł Św. Piotr.
Zjechali na dół, wchodzą, a tu pusto, nie ma żadnej muzyki, ani śladu nie ma
po imprezie, żadnych dziewczynek, tylko słychać ciągle jakieś jęki, zimno.
Nagle Louis patrzy, drzwi, a na drzwiach pisze "Lucyfer". Louis wchodzi do
Lucefera i mówi:
- Dzień dobry, ja jestem Louis Armstrong, ja tu byłem wczoraj, taka fajna
imprezka była, gdzie są te wszystkie chłopaki, dziewczyny?
Lucyfer się roześmiał i mówi:
- Oj, Louis, Louis, trzeba umieć rozróżnić pomiędzy turystyką, a emigracją..

165. Przychodzi gość do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, mam taki problem, umiem fruwać, nie wiem skąd mi się to
wzięło..
- To nie jest możliwe, ale z tym, to musi się pan udać do psychiatry - radzi
lekarz.
- Nie, nie panie doktorze, niech pan popatrzy!
Klient zatrzepotał rękami, uniósł się nad ziemię, lekarz zbaraniał. A facet
mówi:
- No, ale to nie wszystko, panie doktorze, niech pan popatrzy.
Facet wchodzi na parapet, 15 piętro, krok do przodu, wisi w powietrzu.
Lekarzowi oczy wyszły ze zdumienia i pyta:
- Panie, jak pan to robi?
- Nie wiem, panie doktorze, zawsze chciałem latać, pomyślałem sobie, że
pofrunę, no i zacząłem fruwać.
Na dowód tego znowu wyleciał przez okno, zrobił w powietrzy beczkę,
korkociąg, wrócił i mówi:
- Panie doktorze, pan też spróbuje, trzeba po prostu chcieć, niech pan
spróbuje, przecież mnie się udało.
Lekarz stanął na parapecie i pyta:
- No i co ja mam robić?
- Niech pan próbuje, krok do przodu i niech pan macha rękami.
Lekarz zrobił krok do przodu, ale oczywiście nic z fruwania nie wyszło,
spadł na ziemię i zabił się. Facet popatrzył przez okno i mówi:
- Jak na Anioła Stróża, to ze mnie jest kawał sukinsyna.

166. Na podwórko wjeżdża wóz z węglem, kierowany przez kompletnie zalanego
wozaka. Koń jest mały, chudy, potwornie spocony, nogi mu się rozjeżdżają od
wysiłku, a furman krzyczy:
- Węgiel przywiozłem! Węgiel przywiozłem!
Na co koń odwraca się a i mówi pogardliwie:
- Ty!? Ty przywiozłeś!?

167. W autobusie jechał pijany facet, trzymał się tylko uchwytu pod sufitem
i przy każdym zakręcie, razem z autobusem wykonywał akrobacje,. W pewnym
momencie autobus zahamował, facet upadł kobiecie na kolana, ale wstał i
znowu złapał się uchwytu. Kobieta się wytrzepała i mówi:
- No co? Upaść to się na mnie upadło, nie, a jakieś magiczne słówko to nie
łaska?
A facet na to:
- Abrakadabra!

168. Syn zadaje pytania swojemu ojcu:
- Tatusiu, jak się nazywa największa rzeka na świecie?
- Nie wiem synu.
- Tatusiu, a jak nazywa najwyższy szczyt na świecie?
- Nie wiem synu.
- Tatusiu, a jak się nazywa największy wodospad na świecie?
- Nie wiem synu.
- Tatusiu, czy ja ciebie nie zadręczam tymi pytaniami?
- Ale skąd, pytając wiele się nauczysz..

169. Biegnie facet ze skrzypcami przez Warszawę w pewnym momencie zahamował
i pyta przechodnia:
- Proszę pana, jak się dostać do filharmonii?
- Trzeba ćwiczyć kurna, ćwiczyć - odpowiada facet.

170. Przyjechał lekarz stwierdzić zgon i pyta:
- Przepraszam, czy małżonek pocił się przed śmiercią?
- Tak, pocił się, strasznie się pocił.
- To zdrowo, to bardzo zdrowo - odpowiada lekarz.

171. Pan Kowalski wyprawił imieniny. Późną nocą zabrakło trunków, więc
postanowił zostawić gości i pobiegł do pobliskiej restauracji, która była
dość długo czynna. Biegnie w samej koszuli, a że to był akurat listopad,
zwrócił swoją osobą uwagę dwóch funkcjonariuszy. Jeden z nich więc krzyknął
do niego:
- Obywatelu, pozwólcie tutaj do nas na chwileczkę. Proszę się wylegitymować!

- Ależ panowie, ja właśnie wyprawiam imieniny, gości mam w domu i biegnę
kupić trochę trunku..
- A gdzie pan mieszka? - pyta policjant
- Mieszkam w tym bloku, może pan pójdzie sprawdzić.
Policjant poszedł, po chwili wraca i mówi:
- Proszę pana, policję pan oszukuje, nieładnie! Ja byłem, pod adresem,
którym pan podał, pytałem, okazuje się, że nikt taki tam nie mieszka.
- Ależ panie władzo, ja naprawdę mieszkam w tym bloku, na trzecim piętrze,
Kowalski się nazywam.. może teraz pan pójdzie sprawdzić - zwraca się do
drugiego policjanta.
Policjant poszedł, po chwili wraca i mówi:
- Dwa razy pan policję oszukał, nie mieszka taki, ja pytałem i dozorcy i
ludzi nie mieszka taki!
Zabrali go na izbę wytrzeźwień, zapłacił ile trzeba, na drugi dzień wraca,
elegancko wyprasowany, dozorca zamiata ulicę przed blokiem i mówi:
- Panie Kowalski, ćwiartka się należy.
- Za co?
- Dwa razy o pana policja pytała i nic nie powiedziałem.

172. Leci pies przez pustynię, widzi drzewo i myśli tak
- Jak to będzie fatamorgana, to mi pęcherz pęknie!

173. Idą sobie trzy konie po moście, nagle jeden z nich mówi:
- Chodźcie skoczymy i się zabijemy.
A wszystkie konie:
- No dobra! Czemu nie?
Pierwszy koń skoczył i się zabił, drugi koń skoczył i się zabił, trzeci koń
skoczył i się nie zabił. Więc wrócił z powrotem, skoczył i się zabił.

174. Idzie sobie turysta pustynią, nagle widzi, biegnie stu Beduinów, a goni
ich tylko jeden Murzyn. Turysta się zastanowił, myśli sobie: "O co chodzi?!"

Złapał jednego Beduina i pyta:
- Co jest? Dlaczego uciekacie, przecież was jest stu, a tylko jeden?
A Beduin mówi:
- A bo to wiadomo komu da wycisk!?

176. Jednego z polityków usilnie namawiano, żeby objął posadę w konsulacie w
Ameryce, on się opierał, bo to małe diety, daleko od rodziny. W końcu
powiedział, że nie może pojechać do Chicago, bo nie zna angielskiego. Więc,
ktoś mu wytłumaczył, że tam wystarczy mówić tylko głośno i wolno i oni
wszystko zrozumieją. Pojechał do Chicago, na lotnisku złapał taksówkę i
głośno, wolno mówi:
- Do polskiego konsulatu!
Taksówkarz rzeczywiście zawiózł go do polskiego konsulatu, wisi czerwono -
biała flaga, polityk wysiada i oczywiście wolno, głośno mówi:
- Niech zaczeka!
Taksówkarz czeka, tamten wraca po dwudziestu minutach, głośno i wyraźnie
mówi:
- Do hotelu Sheraton!
Taksówkarz jedzie do hotelu, facet wysiada po walizki, mówi głośno i powoli:
- Niech zaczeka!
Wraca z walizkami po dwudziestu minutach, wsiada, głośno i wolno mówi:
-Do chińskiej restauracji!
Taksówkarz zawiózł go do chińskiej restauracji, facet wolno i głośno pyta:
- Ile płacę!?
Na co taksówkarz spokojnie odpowiada po polsku:
- Jedenaście pięćdziesiąt!
- A skąd pan jest -pyta zdziwiony facet.
- Z Tarnowa!
- To po co cały czas rozmawiamy po angielsku!?

177. Rzecz się dzieje w Stanach Zjednoczonych, jest saloon, czasy westernu,
saloon pełen ludzi. Wchodzi do baru koń, po suficie, przechodzi nad
pianistą, siada przy barze, zamawia whisky z wodą, wypija whisky, wypija
wodę, wstaje, znowu przechodzi po suficie nad pianistą do wyjścia i
wychodzi. Przy jednym stole siedzi dwóch pijaczków, obserwują sytuację i po
wyjściu konia z saloonu, jeden z nich mówi zdziwiony:
- Ty widziałeś? Nie zapłacił!

178. Lata trzydzieste, Saska Kępa, Most Poniatowskiego, klub wioślarski,
plaża nad Wisłą, panie i panowie ubrani są w jednakowe, jednoczęściowe
kostiumy w paski poprzeczne. W wodzie po kostki stoi pani Rozencwaig i pan
Rozenkranz. Pan Rozenkranz mówi:
- Pani Rozeincwaigowa, ja tutaj na Francuskiej to mam piękną garsonierę.
Może pani przyjdzie do mnie, ja bym pani pokazał kolekcję motyli.
Wypilibyśmy kawę, koniak, posłuchalibyśmy dobrej muzyki..
- Panie Rozenkranc, my wejdźmy głębiej do wody, po co ludzie mają wiedzieć,
o czym my rozmawiamy?

179. Pyt.: Dlaczego blondynka ma pęcherze na ustach?
Odp.: Bo próbowała zdmuchnąć żarówkę.

180. Mała Zosia mówi do mamy:
- Mamusiu, pójdę do sklepu, kupię sobie zeszyt.
- Zosiu, zobacz jaka brzydka pogoda, pada deszcz, wiatr wieje, psa szkoda
wypędzić na dwór, tatuś pójdzie i ci kupi.

181. W restauracji kelner budzi pijanego klienta:
- Proszę pana, proszę pana, zamykamy!
Klient podnosi oko i mówi:
- Dobrze, dobrze, tylko nie trzaskajcie drzwiami!

182. Idzie mamut przez pustynię i nagle stratowało go stado słoni. Mamut
podnosi się, otrzepuje i mówi:
- Ci pieprzeni skinhedzi!

183. Pewnego pięknego dnia, błędny rycerz jechał sobie dróżką na koniu,
dojechał do rozstaju dróg, gdzie stały dwa drogowskazy. W lewo mówił o tym,
że kto pojedzie tą drogą będzie bogaty, szczęśliwy, sławny, natomiast
drogowskaz w prawo głosił, że kto pojedzie w tę stronę, tego po prostu
porąbie. Błędny rycerz był szczęśliwy, bogaty, miał powodzenie u kobiet,
więc postanowił zaryzykować i pojechać w prawo. Dojechał do miejsca gdzie
droga kończyła się na polanie, na środku tej polany było jezioro i z tego
jeziora wystawało siedem smoczych głów. Cóż zrobił błędny rycerz? Wyjął
miecz i zaczął ścinać te głowy. Została w końcu jedna, która tak naprawdę
dopiero wyłoniła się z tego jeziora. Błędny rycerz wziął zamach, już chciał
tę głowę ściąć, gdy wtem smok przemówił ludzkim głosem:
- Porąbało cię rycerzu?! Ja tylko piję wodę!

184. Spotykają się dwa pączki i jeden chwali się drugiemu:
-Wiesz, wczoraj zdawałem na studia..
Ten słuchający pyta:
- I co ciężkie były egzaminy?
- Oj, bardzo ciężkie, na uniwersytet, to bardzo, bardzo było trudno, uczyłem
się, wiele osób odpadło.
- No, ale ciebie przyjęli?
- No co ty stary, pączka? Na studia?

185. Spotkało się dwóch przyjaciół, jeden mówi:
-Słuchaj stary, chodźmy na wódeczkę, opowiem ci wszystko, mam nowe
mieszkanie to przy okazji ci pokaże..
- Stary, nie mam czasu, żona w domu czeka, dzieciaki,..
- No co ty, chodź, wypijemy tylko pół litra, nic się nie stanie.
- No dobra, niech będzie.
Poszli najpierw do lokalu, wypili oczywiście nie pół litra, tylko pewnie z
sześć, wychodzą lokalu, a ten jeden wciąż nalega:
- No, to teraz chodźmy do mnie, pokaże ci mieszkanie..
- Nie mogę - opiera się ten drugi - naprawdę nie mogę.. moja żona strasznie
krzyczy.
- Proszę cię? Ze mną nie pójdziesz? Z Heńkiem?
- No dobra, ale tylko na chwilę i zaraz wracam.
Podchodzą do mieszkania kumpla i ten mówi:
- Zobacz to jest moja chata, Szarik chodź tu, chodź tu Szarik.
Pies przybiegł:
- Szarik, zobacz to jest Zygmunt, mój kumpel, proszę bardzo wejdź do środka.
Tylko troszkę ciszej, zobacz Zygmunt tu jest pokój, boazeria, którą sam
montowałem własnym ręcami, tu zobacz, jest mój nygus, widzisz ładny chłopak,
tutaj kominek, sam robiłem, kamienie przynosiłem pięć kilometrów, a tu
widzisz, widzisz łóżko? Przepiękne, a w nim moja żona śpi, Helenka, ładna co
nie? Tylko cii..
- No dobrze - pyta gość - W takim razie powiedz mi, kim jest ten gość, który
leży obok niej?
- No jak to kto? To ja!

186. Młody dziennikarz przychodzi do domu starców i chce się dowiedzieć,
jaka jest zagadka długowieczności. Pyta pierwszego staruszka:
- Jak pan dożył, w dobrym zdrowiu, takiego wieku? Co trzeba robić?
- Więc tak wszystkiego niedużo, ostrożnie ze wszystkim. Niedużo alkoholu,
papierosów w ogóle, dobrze się odżywiać, ścisła dieta i tak przez całe
życie.
- A ile pan ma lat?
- Dziewięćdziesiąt.
Dziennikarz podchodzi do następnego, jeszcze bardziej starego dziadziusia i
pyta:
- Proszę pana jak to jest możliwe, że pan już żyje tyle lat? Niech pan mi
zdradzi receptę na długowieczność?
- Mówię panu zero papierosów, zero wódki i tylko jakieś zioła ..
- Ile pan ma lat?
- A będzie sto.
Idzie zatem dziennikarz, do jeszcze starszego człowieka. Wygląda co najmniej
na jakieś sto pięćdziesiąt lat, całkowicie pomarszczony, ledwo co się
trzyma, dziennikarz jest pewien, że ten mu wyjawi jakaś cudowną receptę na
długowieczność.
-Proszę pana, może pan mi powie, jaka jest recepta na długowieczność?
- To proszę pana jest tak: tylko karty, wódeczka, kobitki, karty, wódeczka,
kobitki i tyle.
- A ile pan ma lat? - pyta dziennikarz
- Trzydzieści dwa.

187. Partyzant ucieka przed Niemcami. Wbiega na polanę, patrzy jest tylko
studnia. Wskoczył więc do tej studni. Niemcy wybiegają, rozglądają się, bo
nagle zniknął im z oczu i głośno się zastanawiają:
- Gdzie on może być?
Partyzant postanowił udawać echo.
Niemcy pytają:
- Może uciekł do lasu?
Echo w studni:
- Może uciekł do lasu..
- Ale na wszelki wypadek wrzućmy granat do studni.
A głos ze studni:
- Może uciekł do lasu...

188. Szeregowy do sierżanta:
- Obywatelu sierżancie, wiecie co to jest czasoprzestrzeń?
- Jak by wam to wytłumaczyć szeregowy: czasoprzestrzeń to jest wtedy, kiedy
bym wam kazał kopać od tego drzewa do piątku rano.

189. Trzech amantów poszło do nieba: Robert Redford, Robert De Niro i
Zbigniew Wodecki.
Głos Pana Boga się odzywa:
- Robercie De Niro - pokój 38.
De Niro wchodzi do pokoju, a tam w łóżku leży strasznie brzydka baba. Głos
Pana Boga:
- Robercie, za wszystkie grzechy popełnione na ziemskim padole całą
wieczność spędzisz w pokoju 38.
Drzwi się zamknęły. Znowu odzywa się głos Pana Boga:
- Robercie Redfordzie, pokój 42.
Otwiera Redford, w łóżku leży okropnie brzydka kobieta, no po prostu
koszmar. Głos Pana Boga:
- Robercie Redfordzie, za wszystkie grzechy popełnione na ziemskim padole
całą wieczność spędzisz w pokoju 42.
Redford zamknął się załamany. Głos Pana Boga:
- Zbigniew Wodecki, pokój 27.
Wodecki wchodzi do pokoju, a w łóżku leży przepiękna kobieta, Claudia
Shiffer. Głos Pana Boga :
- Claudio Shiffer, za wszystkie grzechy popełnione na ziemskim padole całą
wieczność spędzisz w pokoju 27.

190. Był sobie bardzo bogaty człowiek, miał tyle pieniędzy, że nie wiedział
co z nimi robić. Jego jedynym nieszczęściem było to, że był strasznie
brzydki. Postanowił:
- Kurcze, skoro jestem taki brzydki, to może będę dobry dla ludzi?
Zaczął się udzielać w takich różnych ochronkach, rozdawał zupki biednym
dzieciom. Pewnego razu więc nalewa tę zupkę dzieciom w kościele, a dzieci
spoglądają podejrzliwie, to na zupkę, to na niego, to na księdza. W końcu
poszły na skargę do księdza:
- Proszę księdza, ale my nie chcemy brać zupki od tego pana.
- Ale dlaczego dzieci?
- Bo nam proszę księdza ta zupka nie smakuje, ten pan jest taki strasznie
brzydki, że się brzydzimy.
Ksiądz się trochę tym zmartwił, ale po obiedzie podchodzi do faceta i mówi:
- Panie Kwiatkowski, wie pan co, niech pan jedzie do Kaliforni, pan ma tyle
pieniędzy, że tam pan zrobi sobie operację plastyczną, może pan wreszcie
znajdzie sobie żonę. Ja pana przepraszam, ale sam pan widzi, nawet te dzieci
nie chcą od pana brać zupy.
Facet stwierdził, że to wcale nie jest zły pomysł, wsiadł w samolot, zamówił
sobie wizytę u lekarza w Los Angeles. Wchodzi, a lekarz mówi:
-Panie Kwiatkowski, niech pan siada, nie ma problemu! Na kogo pan się chce
zrobić, na Jamesa Bonda, Henry Fonda. ..
Lekarz wykonał operację, pacjent zmieniony kompletnie, kobiety na jego widok
mdleją z wrażenia, Kwiatkowski nie może się opanować ze szczęścia, wychodzi
na ulicę, samochód go trzepnął i to zdrowo, facet leży na ulicy i koniec.
Samochód go przejechał, dusza poszła do nieba. Stanęła przed Panem i płacze
:
- Boże! Jak mogłeś mi to zrobić!? Przecież dopiero co zrobiłem się piękny,
te dziewczyny, w takim momencie! Jak ty mogłeś mi to zrobić?.
-Kwiatkowski! - tłumaczy Bóg - Ja cię po prostu nie poznałem!

191. Na plaży, słoń podchodzi do mrówki i mówi:
- Mrówka, ściągaj majtki!
Mrówka się oburzyła i mówi:
- Słoniu, no co ty!? Tylu ludzi tutaj..
- Mrówka ściągaj majtki!
Mrówka w końcu ściągnęła majtki a słoń na to:
- Nie, nie, to nie moje, moje były z kieszonką!

192. Pyt.: Z czego składa się głowa piosenkarza?
Odp.: Ze strun głosowych i pudła rezonansowego..

193. Pyt.: Jaka jest różnica pomiędzy aktorem, a aktorem śpiewającym?
Odp: Pół tonu..

194. Baca stoi przed sądem i sąd pyta:
- Baco, za co zatłukliście swoją żonę, nie gotowała wam?
- Gotowała..
- Nie prała, nie sprzątała?
- Nie, prała i sprzątała..
- A może coś z seksem było nie tak, jak potrzeba.
- Nie, z seksem było jak najlepiej..
- No to za co ją baco zatłukliście!?
- A bo ogólnie była męcąca...

195. Przychodzi grabarz do domu i mówi do żony:
- Słuchaj, ja tego dłużej nie wytrzymam, już nie dam rady! Rezygnuję..
Żona mówi:
- A co to się stało?
- Zmieniam zawód!
Ona na to:
- Czterdzieści lat pracujesz jako grabarz, gdzie ty teraz pójdziesz? Kto cię
przyjmie!? Opowiedz lepiej co się stało..
- Słuchaj - mówi mąż - chowaliśmy dzisiaj wybitną artystkę, miała taki
aplauz, że trumnę opuszczaliśmy dziewięć razy..

196. Żona żali się mężowi:
- Zobacz, sąsiad kiedys wychodzi do pracy, to jak się żegna z żoną? Nie tak
jak ty! Wychodzisz, trzaskasz drzwiami i koniec. A on ją obejmuje, głaszcze,
czule całuje, nie możesz tak samo?
- No mogę - mówi mąż - ale ja jej nie znam..

197. Małżeństwo siedzi w domu, nagle patrzą przez okno, ktoś im kradnie
samochód. Mąż wybiegł z mieszkania, zdyszany wraca, żona pyta:
- No i jak złapałeś ich?
- Nie, ale spisałem numery..

199. Wraca mąż z delegacji wcześniej niż powinien, a u żony gościł kochanek.
Żona kiedy usłyszała zgrzyt kluczy w drzwiach, natychmiast kazała się
kochankowi ukryć na balkonie. Mąż wszedł, żona zaczęła się krzątać koło
niego, kolacyjka na stół. Kochanek już nie mógł wytrzymać na tym balkonie,
gdyż zimno było niesamowicie, a on bez ubrania. Wszedł do pokoju i mówi do
męża:
- Proszę pana, ja pana bardzo przepraszam, ale byłem u mojej dziewczyny
piętro wyżej, nagle wszedł jej ojciec, no i rozumie pan, musiałem wyskoczyć
przez balkon, ale zimno trochę, daj pan jakieś ubranie.. Bardzo pana proszę!
Mąż wyjął z szafy ubranko, płaszczyk, buciki. Kochanek się ubrał,
podziękował, wyszedł. Mąż z żoną zasiada do kolacji, jedzą, jedzą, aż nagle
mąż mówi:
- Stara albo ty jesteś dziwką albo nam przez noc piętro dobudowali..

200. Rzecz dzieje się na planie filmowym i reżyser ustawia aktorkę:
- A panią poproszę troszeczkę w prawo..
Aktorka przesuwa się posłusznie.
- Jeszcze troszeczkę w prawo - wrzeszczy reżyser - jeszcze w prawo, o, o
jeszcze troszeczkę, jeszcze, jeszcze w prawo..
Na co aktorka w końcu mówi:
- Ale tutaj, to już mnie nie będzie widać w kadrze..
- No i o to mi chodziło - mówi reżyser.

201. Aktorka przychodzi do lekarza, gdyż miała jakieś kłopoty z kaszlem.
Lekarz ją osłuchał ją i mówi:
- Gra pani w płucach..
- Co pan powie!? - entuzjastycznie wykrzyknęła aktorka - to już wywiesili
obsadę?

202. Dwie niezwykle krnąbrne aktorki dopadła horda tatarska i wbiła na pale.
Jedna siedzi spokojnie na swoim palu, a druga się podsadza i podsadza bez
przerwy. W końcu ta spokojna szyderczo mówi do tej drugiej:
-No, no, widzę, że koleżanka źle obsadzona..

203. Dwie aktorki, które studiowały razem, spotykają się po latach. Jedna
skromniutko sobie siedzi sobie, a druga podjeżdża limuzyną, w pięknym futrze
i krzyczy:
- Cześć! Boże, no nic się nie zmieniłaś, słuchaj tyle lat! Słuchaj, ale
fantastycznie wyglądasz! Wiesz, nie mam czasu się z tobą widywać, bo taka
jestem ostatnio zajęta! Wiesz, te wszystkie festiwale, słuchaj teraz
dostałam główną nagrodę w Cannes, a w tej chwili w Wenecji jest mój film,
prawdopodobnie też będzie nagroda, ale ja już w ogóle mam angaż w Hollywood,
tak że jadę! Ale najpierw jeszcze w Europie, gram z tym, z Jane Reno, we
francuskim filmie.. Ale to nieważne, ja cały czas o sobie opowiadam, nic o
tobie nie mówimy, słuchaj powiedz mi, jak ci się podobał mój najnowszy
film!?

204. Pani businessmenowa rozmawia przez telefon komórkowy z drugą panią
businessmanową.
- Jadzia, dzwonię z Paryża, rozumiesz, Zdzisiek robi business tutaj! Wiesz,
ja se chodzę do La Fayetta trochę, ale ja tam nic nie kupiłam. A Zdzisiek
poszedł na taką aukcje i mamy z tą aukcją teraz straszny problem. Bo
Zdzisiek się zastanawia czy kupić Von Gogha, czy Renoira!
A ta druga mówi:
- Kochana! Tylko Renoira i to najlepiej Megane!

205. Rozmawiają dwie gaździny i jedna mówi:
- Jaką to też piękną chałupę, żeście se wystawili z tym swoim mężulkiem!
Wszystkie takie murowane na górze doliny, a wasz taki jeden cudny drewniany
stoi na dole, śliczne drzwi, okieneczka, firaneczki w tych okieneczkach, też
piękne, tylko trochę za rzadkie, bo wszystko przez nie widać.
- A skąd wy gaździno wiecie, że widać? - pyta góralka.
- A no bo se chodze pod oknami, to i czasem spojrze jak ten wasz mąż was tam
obraco, w tej ślicznej chałupce!
- Oj, gaździno, to chyba źle patrzycie - odezwała się góralka - bo jakbyście
tak dobrze patrzeli, to byście wiedzieli, że to nie mój mąż, ino was.

206. Przychodzi blondynka do lekarza, a lekarz mówi;
- Gratuluję, jest pani w ciąży..
- O matko - mówi blondynka - a może to nie moje?

207. Przychodzi baba do lekarza, a lekarz mówi:
- Proszę pani, pani jest bardzo chora. To jest sprawa psychiki, dlatego
proszę, żeby pani mąż przyszedł do mnie.
Przychodzi mąż baby, a lekarz mówi:
- Proszę pana, pana żona jest bardzo chora, ona się chyba panu nie podoba.
Ja bym prosił, żeby pan bardzo często z nią współżył bo inaczej ona pojutrze
umrze.
Mąż wychodzi od lekarza, a baba go wypytuje:
- No i co? Co lekarz powiedział?
- Że pojutrze umrzesz, żono..

208. Przychodzi facet do lekarza i mówi, że się bardzo źle czuje. Lekarz na
to:
- Proszę pana, ja panu nie powiem, co panu jest. Musi pan przynieść mocz do
analizy.
Facet przyniósł mocz, lekarz przelał do swojej szklaneczki, spróbował,
pomyślał i mówi:
- Proszę pana, ja wiem mniej więcej co panu jest. Ale musi pan jeszcze
przynieść kał do analizy.
Facet przyniósł więc ten kał, lekarz go spróbował, a facet w tym momencie
zemdlał. A lekarz na to:
- O ja wiem! - mówi lekarz - To są nerwy proszę pana!

209. Pani w szkole poprosiła dzieci, żeby napisały takie zdanie, które by
zawierało słowa "zapewne" i "gdyż". No i Joasia napisała " Zapewne będzie
wspaniały obiad, gdyż mama z targu przyniosła cudowne zakupy". Kasia
napisała "Zapewne będzie jutro wspaniała pogoda, gdyż cała noc świeciły
gwiazdy". Pani pyta:
- Jasiu, a ty co napisałeś?
Jasiu zaczyna czytać:
- Drogą idzie stara Maciaszczykowa.... pod pachą niesie "Timesa"
- Nie, no Jasiu - mówi pani - miało być z "zapewne" i z "gdyż".
- No jest, przecinek i dalej "zapewne idzie do wygódki, gdyż nie zna
angielskiego"

210. Pyt.: Dlaczego Pan Bóg stworzył blondynkę?
Odp: Bo owce nie potrafią przynosić piwa z lodówki.
Pyt.: A dlaczego Pan Bóg stworzył brunetkę?
Odp: Bo blondynka też nie potrafi.

211. Przychodzi Mosiek do rebego i mówi:
- Rebe, rebe, ja mam taki problem! Moja stara jest taka puszczalska, że już
chyba z pół miasta przeleciało.
-Ojej - mówi rebe - wielkie mi miasto Ciechocinek..

212. Jasiu złapał kolejną dwóję w szkole i chociaż był do tego
przyzwyczajony, to bardzo się tą sprawą zmartwił, więc siedzi i myśli, a
pani mówi do niego:
- No Jasiu, dobrym uczniem to nie jesteś, chyba będziemy musieli z mamą
porozmawiać. Jutro przyjdź z mamą do szkoły.
Następnego dnia Jasiu przychodzi do szkoły, ale oczywiście bez mamy.
- Jasiu, przecież wyraźnie mówiłam, że masz przyjść do szkoły z mamą.
- Mama nie może przyjść - tłumaczy Jasio - bo walec ją przejechał.
Nauczycielka na to:
- No to może przyjdź z tatą.
Następnego dnia Jasio przychodzi, ale bez taty, pani pyta o powody, a Jasio
mówi:
- Tata nie może przyjść, bo go walec przejechał.
- Jasiu, w takim wypadku, przyjdź jutro do szkoły z babcią, muszę z kimś
starszym porozmawiać o twojej sprawie.
Jasio przyszedł następnego dnia do szkoły oczywiście sam. Pani pyta:
- Jasiu, a gdzie babcia?
- Babcia nie mogła przyjść, bo babcię walec przejechał.
- Jasiu, to co ty biedna sierotko będziesz teraz sam robił? - zaniepokoiła
się nauczycielka.
- A nic, dalej będę walcem jeździł.

213. Wraca sobie późną nocą mąż do domu, nawalony jak stodoła, drzwi otwiera
mu żona w papilotach i wrzeszczy:
-Gdzieś ty był!? Trzecia nad ranem! Ja ci zaraz pokaże!
Przekleństwa zaczynają latać po pokoju, żona okłada go jakimś wałkiem cały
czas wrzeszcząc:
- No gdzieś ty był!?
A mąż na to:
-W kinie i tej wersji się trzymam!

214. Jedzie pijany facet BWM, zatrzymuje go policja, on wysiada chwiejnym
krokiem, a policjant mówi:
- Po proszę prawo jazdy, dowód rejestracyjny samochodu.
Facet mówi:
- Co? Dowód samochodu? Prawo jazdy? Przecież zabraliście mi w zeszłym
tygodniu. Już żeście zgubiliście?! Skandal!

215. Z pamiętnika młodego komunisty:
Dzień I: Włączam telewizor: Lenin.
Dzień II: Włączam radio: Lenin.
Dzień III: Otwieram gazetę: Lenin.
Dzień IV: Boję się otworzyć konserwę..

216. Wypadek koło Zakopanego, cztery trupy, ale nieopodal siedział gazda i
wszystko to widział. Przyjechała policja, pytają ludzi, czy ktoś był
świadkiem zdarzenia.Jeden z zebranych odezwał się w końcu:
- Tam niedaleko siedzi gazda, on na pewno widział ten wypadek..
Policja idzie więc do gazdy i pyta:
- Gazdo, siedzicie tutaj już jakiś czas?
- No ze trzy godziny będzie..
- To było gazdo, jak to było?
- No już wom godom.. Jezus Maria, tak strasnie wartko jechali, jo juz
widzioł, ze cosik się stanie! Widzicie to drzewo?
- No widzę - odpowiada policjant.
- A oni nie widzieli...

217. Rozmawiają dwie blondynki:
- Słuchaj, ja mam w domu coś takiego dziwnego na ścianie, jak się to
przyciśnie, to jest światło i za chwilę go nie ma, jest jak przyciskam i za
chwilę go znowu nie ma..
- A gdzie ono jest - pyta ta druga - jak go nie ma?
Blondynka podchodzi do lodówki, otwiera i mówi:
- A tutaj..

218.Pani w szkole pyta dzieci:
- Dzieci, kim chcecie być w przyszłości?
Mariola się zgłasza i mówi:
-No ja to bym chciała być lekarzem..
- A ty Jasiu? - pyta pani.
- Pani profesor - odpowiada Jaś - ja będę badał obsesje seksualne.
- Jasiu, co ty mówisz, obsesje seksualne, przecież ty nawet nie wiesz, o
czym mówisz.... Czy ty w ogóle wiesz co to są obsesje seksualne?
- Proszę pani - odpowiada Jasiu - niech pani sobie wyobrazi taką sytuację..
Idą trzy kobiety i każda z nich trzyma loda. Jedna go liże, druga go ssie, a
trzecia gryzie. I jak pani się zdaje, która z nich jest mężatką?
Pani zrobiła się pąsowa, kazała przyjść Jasiowi na drugi dzień z ojcem, z
matką, z dziadkiem do szkoły. Na co Jasiu spokojnie tłumaczy:
- Niech pani się tak nie unosi, ja pani zaraz wszystko wytłumaczę.
Oczywiście mężatką jest ta, która nosi obrączkę, a to, o czym właśnie pani
myśli, to są właśnie te obsesje seksualne, które będę badał.

219. Pewnemu człowiekowi, rodzice zostawili znaczny majątek, który bardzo
pracowicie przepił.
Ów człowiek znajduje się w towarzystwie i pewna dama go pyta:
- Jak pan to zrobił, taki znaczny majątek? Jak to było możliwe? Czym się pan
w ogóle zajmuje?
- No wie pani - odpowiada człowiek - Ja myślę metafizycznie i nie robię
nic..
- Proszę pana, czy pan sobie wyobraża, co by było gdyby wszyscy myśleli
metafizycznie i nic nie robili?
- Ależ proszę pani, od całego społeczeństwa tak twardej postawy nie można
wymagać..

220. Zając przychodzi do lisicy, stuka do drzwi, lisica otwiera, a zając
pyta:
- Stary w domu?
A lisica rozejrzała się i mówi:
- Nie ma, a co?
- Mogę wejść na chwilę? - pyta zając.
- Możesz...
Zając wszedł do domku, patrzy na lisicę, sięga do kieszeni, wyjmuje banknot
i pyta:
- Ty widzisz co to jest?
- No widzę -odpowiada lisica.
- To jest sto dolarów - mówi zając - i ta stówa może być twoja, jak się
przede mną rozbierzesz.
- Ty zając do mnie mówisz!? - oburzyła się lisica - Ty do mnie mówisz!? Ty
myślisz, że jak mojego starego w domu nie ma, to zrobię coś takiego? Za kogo
ty mnie uważasz, za jakąś ulicznicę, czy co!? Zając!?
Ale tak patrzy na tę stówę, zając tak się nią lekko wachluje, więc lisica w
końcu mówi:
-Ale jak się ktoś o tym dowie!?
- No co ty głupia jesteś?
- No dobra - mówi lisica.
Zrzuciła z siebie szmaty, nastroszyła futro, ogon podniosła do góry i
tańczy.
Zając siedzi, ślinka mu cieknie.
- No już - mówi lisica - dawaj.
Zając dał stówkę, lisica cyk schowała, ale zając patrzy na nią i mówi:
- Lisica, widzisz tę drugą stówkę..
- A ty myślisz, że co!?
- Już ja wiem, co ja myślę, rozbieraj się będziemy się kochać.
- Zając ty wiesz co, ty jesteś nie tylko cham, ale i prymityw! Jak ty sobie
to wyobrażasz, że mnie za stówę można kupić?
Zając spokojnie na to odpowiada:
- Zobacz, druga stówka, zrobimy szybki numer i ta stówka może być twoja.
Lisica w końcu rzuciła się na niego, zając skończył, dał stówkę i zniknął.
Lisica poszła do kuchni, krząta się po niej, gotuje. Mąż wraca, wchodzi do
nory, patrzy, a lisica jakaś taka dziwna, tak zarzuca ogonkiem, więc mówi do
niej:
- Ty, ty, ty, co ty taka dziwna jesteś?
- Ja? No co ty..
- Co z tobą się dzieje, podskakujesz, tak jakoś dziwnie..
- O co ci chodzi?! - woła oburzona lisica.
Mąż patrzy na nią i mówi:
- Zając był?
- Zając.. Był - odpowiada lisica.
- Pieniądze oddał?!

221. Lew jako dostojnik zwołał naradę, po jednym zwierzaczku z każdego
gatunku. I mówi tak:
- Zastanawiam się nad jedną rzeczą moi drodzy. Chciałbym wybrać zwierzęta
ładne i mądre..
Proponuję taki podział: te, które są ładne przechodzą na prawo, te które są
mądre przechodzą na lewo. Wszystkie zwierzaki przechodzą, a na środku
została naburmuszona żaba.
- Żaba, no dalej, zdecyduj się - mówi lew.
- Przecież się nie rozerwę - zakrzyczała żaba.

224. Pijany facet wi złote rybki, złapał jedną, a rybka zaczyna prosić:
- Puść mnie, puść, jak mnie puścisz, to spełnię twoje trzy życzenia ..
- Ale co ty możesz mi podarować, ja wszystko mam.. No dobra, daj mi skrzynkę
piwa.
Gość patrzy, a przed nim pojawia się skrzynka piwa. Rozejrzał się dalej,
patrzy siedzi kumpel.
- Ty Zdzichu! - woła do niego - chcesz skrzynkę piwa?
- No chcę!
Natychmiast pojawiła się przed nim skrzynka piwa. Koleś rozejrzał się
jeszcze dalej, patrzy, idzie Henio. Woła więc do niego:
- Heniek! Chcesz skrzynkę piwa?
- Czego!? Piwa? Nie chcę! Po co mi piwo!?
- A to kij ci w oko!

225. Szkoła, klasa, pani mówi do Jasia:
- Jasiu, jutro chcę od ciebie wypracowanie, bo nie przejdziesz do drugiej
klasy!
Rozumiesz?
- Tak, tak proszę pani, rozumiem.. - odpowiedział Jasiu.
Ponieważ Jasiu nigdy nie pisał wypracowania, poszedł do ojca i pyta:
- Tato, napiszesz mi wypracowanie?
- Spadaj, nie mam czasu .
Jasiu zapisał sobie to w zeszycie, poszedł do mamusi i pyta:
- Mamo, pomożesz mi napisać wypracowanie?
- Idź mi stąd, bo rzucę w ciebie kluską...
Jasiu też to sobie zanotował, podszedł do okna, gdzie słyszy wypowiedź:
- Mam tu samochód, może panią podwieźć?
Oczywiście Jasiu zanotował i to. Przychodzi na drugi dzień do szkoły, a pani
mówi:
- Jasiu, przeczytaj swoje wypracowanie..
- Spadaj, nie mam czasu.. - czyta Jasiu.
- Jasiu, co ty wygadujesz? - woła oburzona nauczycielka.
- Idź mi stąd, bo rzucę w ciebie kluską... - czyta drugie zdanie Jaś.
- Dość tego! - krzyczy pani - Idziemy do dyrektora!
- Może panią podwieźć?

226. Przychodzi pijany gość z kumplem do domu i od progu krzyczy:
- Wódka! Wódka na stół!
Żona oburzona krzyczy:
- A jak to!?
- A jak to!? - zawołała teściowa
- A tak to, że jestem panem i władcą tego domu!
Dały wódkę, wypili i facet odzywa się:
-Skończyła się wódka, nie ma pieniędzy, to trzeba będzie samochód sprzedać..
- A jak to!? - krzyczy teściowa.
-A jak to?! - krzyczy znowu żona.
- A tak to, że jestem panem i władcą tego domu! - odpowiada spokojnie mąż..
Teściowa z żoną sprzedały samochód, kupiły wódkę, impreza się toczy, ale
wypili w końcu wszystko. Pan domu chwiejąc się, wstaje i mówi:
- Najpierw wezmę ciebie - i pokazuje palcem na teściową.
- A jak to!? - zakrzyczała żona.
- A tak to! - odpowiedziała teściowa - Bo jest panem i władcą tego domu!

227. Na dyskotece chłopak zostaje przedstawiony dziewczynie, prosi ją do
tańca, tańczą, tańczą. W pewnym momencie chłopak mówi do dziewczyny:
- Matko, kto to jest ta brzydula?
- To jest moja siostra - odpowiada dziewczyna.
- Matko, jaką ja gafę strzeliłem! Nie zauważyłem w pierwszej chwili
podobieństwa..

228. Przychodzi flegmatyk do sklepu i mówi:
- Proszę butelkę wody mineralnej..
Dostał butelkę, wyszedł, ale po chwili znowu wraca:
- Proszę butelkę wody mineralnej..
- Proszę bardzo...
Po chwili sytuacja się powtarza. Ale sklepowa ciekawska pyta:
- A po co panu tyle wody mineralnej?
- My tu sobie gadu -gadu, a mnie tam mieszkanie płonie.. - odpowiada
flegmatyk.

229. Przychodzi wariat do sklepu spożywczego i pyta:
- Przepraszam czy jest rama?
- Nie - odpowiada sklepowa - ale jest Kama.
- Jeśli pasuje do roweru górskiego, to ja po proszę...

230. Jaś jest pierwszy raz na wsi, zobaczył koguta i mówi do ojca:
- Tatusiu, ten kogut jest chyba chory..
- Dlaczego? - pyta ojciec.
- Bo co chwilę jakaś inna kura nosi go na plecach...

231. Tato pyta czteroletniego Jasia:
- Jasiu, dlaczego jesteś taki smutny? Stało się coś?
- Jak zwykle.
- Co?
- Pokłóciłem się z Twoją żoną - odpowiada Jaś.

232. Synek - wielbłądzik podchodzi do mamy - wielbłądzicy i pyta jej:
- Mamusiu, powiedz mi, dlaczego my mamy takie garby?
- No, bo wiesz synku - tłumaczy mama - jak jesteśmy na pustyni, to mamy
zapas wody..A ponieważ pokonujemy duże odległości, to woda jest potrzebna..
- Acha.. A mamusiu, a dlaczego my mamy takie duże racice...
- No bo synku, jak chodzimy po pustyni, to dzięki dużym racicom nie zapadamy
się w piachu.
- Aha.. A mamusiu a dlaczego my mamy taką grubą skórę i sierść?
- No bo wiesz synku, na pustyni są takie duże upały i to nas chroni przed
słońcem..
- Aha...Mamusiu, ale po co nam to wszystko, jak my w zoo żyjemy?

233. Jedzie sobie gość samochodem w dużym korku, a przed nim jedzie duży
TIR. Jedzie sobie facet jedzie, nagle ten TIR staje. Gość nie może
wyprzedzić, bo z jednej strony samochody i z drugiej też. Więc czeka. Nagle
patrzy, a kierowca tego TIRA wysiada, bierze kij baseballowy i po całej
plandece, zaczyna uderzać tym kijem. Poobijał tak trochę wsiadł i ruszył.
Rozpędza się, jedzie 20 km/h, 30km/h, 40 i znowu zwalnia, aż w końcu
stanął..
Wychodzi z kijem i ponownie po plandece zaczyna obijać. Sytuacja powtarza
się jeszcze raz, w końcu człowiek z tego samochodu jadącego za TIREM
wychodzi i mówi do kierowcy
- Ja przepraszam, obserwuje pana, od jakiegoś czasu i tak mnie to intryguje
co pan robi, proszę mi powiedzieć, o co tu chodzi....
- Panie,Panie! - przerywa kierowca - Wiozę trzydzieści ton kanarków, jak mi
to siądzie, nie ruszę!

234. Nowobogacki wraca w swoje strony na Białoruś, chce się pochwalić tym,
gdzie on nie był i jakie duże pieniążki zarobił. Jedzie więc sobie
najnowszym mercedesem, ale, że droga nienadzwyczajna, wertepy, złapał gumę.
Nie miał za dużo czasu, ponieważ jechał tylko, żeby się pochwalić, wyskoczył
z tego samochodu, zaczyna szybko odkręcać to koło, aż tu drogą na traktorze
jedzie sobie Iwan, zobaczył kumpla z klasy, ucieszył się...
- Piotr!!! Cześć!! A co ty tu robisz?
- No jak to nie widzisz, odkręcam koło..
Iwan słysząc to, wziął łom, podszedł do tego samochodu, wybił przednią szybę
i mówi:
- To jak ty odkręcasz koło, to ja sobie wezmę radyjko..

235. Biega mała myszka po strychu i nagle zobaczyła nietoperza. Biegnie do
mamy i krzyczy:
- Mamo, mamo, widziałam aniołka...

236. Przychodzi małe dziecko do mamy i mówi:
- Mamo, mamo, toperz lata..
- Nietoperz - poprawia mama
- Nie toperz? A co? - dziwi się dziecko.

237. Para małżeńska, mąż strasznie zazdrosny. I jak to w życiu bywa, że jak
się wcześniej wraca do domu, to trzeba uprzedzić, a nie włazić bez pytania.
No i właśnie ten mąż, wraca wcześniej do domu, wchodzi do sypialni, a spod
kołdry wystają cztery stopy. Wrócił po jakiś kij do przedpokoju, idzie do
pokoju z powrotem i po kulasach tym kijem. W tym momencie otwierają się
drzwi od łazienki, wychodzi żona i mówi:
- To tak przywitałeś rodziców!?

238. Para małżeńska, Josek i Salcia. Bardzo dobrze im się w życiu układa,
konsumpcja również.
Ale w końcu nadszedł okres niemożności w pewnych sprawach. Trzeba było
podzielić sypialnie, między sypialniami jest łazienka. Salcia wciąż
wyczekuje, nasłuchuje, co tam się u tego Joska dzieje, jak tylko coś się
poruszy, no bo może Josek zajdzie, jak będzie miał kondycję. Aż tu któregoś
dnia, otwierają się drzwi od łazienki, w pięknej koszuli nocnej, w
szlafmycy, idzie Josek. Idzie wolno, wolno dochodzi do łóżka, zakręca i
wychodzi.
- Josek, co się stało!? - krzyczy Salcia.
- Nie wytrzymał transportu... - odpowiada Josek.

239. Siedzi sobie tata niedźwiedź i mama niedźwiedzica, a malutki
niedźwiadek lata sobie po polance, podskakuje, w pewnym momencie przybiega
do mamy niedźwiedzicy i mówi:
- Mamusiu?
- Co syneczku?
- Mamusiu, a w naszej rodzinie nie było nigdy żadnego niedźwiedzia z innego
gatunku? Albo grizli albo brunatnego, albo szarego? Co mamusiu, nie było?
- No wiesz syneczku, ja to za bardzo nie wiem, ja nie mam czasu się tym
zajmować, ale idź do tatusia, on tam poluje, na pewno wszystko ci powie.
Niedźwiadek tup, tup, pobiegł do tatusia i pyta:
- Tatusiu...
- No co syneczku?
- Tatusiu, wiesz co, ja chciałem cię zapytać, czy w naszej rodzinie nie było
kiedyś jakiegoś innego niedźwiedzia, no wiesz, takiego brunatnego albo
szarego, albo grizli..?
- Ależ skąd syneczku, w naszej rodzinie, nie.. W naszej rodzinie zawsze były
tylko same polarne niedźwiedzie, a dlaczego pytasz synku?
- Bo wiesz tatusiu.... Mnie to jakoś tak czasami zimno..

240. Blondynka jedzie z mężem samochodem, zatrzymują się na światłach. Obok
podjeżdża z piskiem drugi samochód, patrzą, a w nim siedzi, piękna, młoda
kobieta. Zobaczyła tego męża i zawołała:
- Oooo, cześć Karolku!
- A cześć, cześć..
Zapaliło się czerwone światło, kobieta odjechała. Blondynka tak spojrzała na
męża i pyta:
- A kto to był?
- No kto to był.. - odpowiada zakłopotany mąż - niestety prędzej czy później
byś się o tym dowiedziała, no jakby ci to powiedzieć, to była moja
kochanka..
- Aha, kochanka..
Pojechali dalej, na następnych światłach znowu podjeżdża z piskiem opon,
przepiękna kobieta, patrzy na męża i woła:
- O! Cześć Karolku!!
- No cześć...
Blondynka patrzy na męża i pyta:
- A ta, to co? Też kochanka?
- Nie - odpowiada mąż - ta, to jest kochanka Zbyszka..
Pojechali, jadą tak z piętnaście minut, po czym odzywa się blondynka:
- Wiesz co Karolku, muszę ci powiedzieć, że nasza ładniejsza...

241. Spadają brunetka i blondynka z 10 piętra, która spadnie szybciej?
Brunetka, bo blondynka najpierw zapyta o drogę.

242. Przychodzi młoda mężatka, blondynka do lekarza ginekologa i mówi:
- Panie doktorze, od kilku lat nie mogę urodzić dziecka..
A lekarz na to:
- Rozumiem, proszę się rozebrać, położyć na leżance..
Po pewnym czasie blondynka pyta:
- Panie doktorze, a może by to tak zrobić, żeby to było dziecko mojego
męża..

243. Wieczorową porą, wsiada do samolotu blondynka i pyta pilota:
- Proszę pana, jak pan się orientuje w ciemności?
A pilot mówi tak:
- Widzi pani to czerwone światełko po lewej stronie?
- No widze..
- A widzi pani to zielone światełko po prawej stronie?
- No widzę..
- To ja się trzymam środka - mówi pilot.

244. Dziennikarz szuka w mieście jakiegoś materiału do swojej gazety.
Znalazł się na budowie, gdzie widzi jak murarz lata jak opętany z pustą
taczką . Reporter zainteresowany, podchodzi do robotnika i pyta:
- Panie, co pan tak latasz z tymi pustymi taczkami?
- Panie - odpowiada robotnik - my tu mamy taki zasuw, że ja nie mam czasu
ich załadować.

245. Spotykają się dwaj przyjaciele i jeden do drugiego mówi:
- Słuchaj, coś ty taki smutny?
- Aaa - odpowiada - urodziło mi się dziecko..
- To wspaniale, powinieneś się radować!
- Tak, tylko powiedz mi jak ja o tym powiem mojej żonie?

246. W zawodach pływackich konkurowała szpilka z igłą. Wygrała szpilka. Igła
mówi:
- Phi, tobie było łatwiej, bo mnie od razu nalało się wody w ucho..

247. Co to jest? Siedzi, trzyma nogi na stole, przed komputerem.
-Blondynka chce wejść do Internetu.

248. Do Zakopanego przyjechał businessman swoim nowym pięknym mercedesem.
Postawił samochód przed bacówką i pyta bacy:
- Baco, ja tak mogę, ten samochód tutaj zostawić?
- A tam, kto ci go, panocku zabierze? Do mnie ino sami znajomi przychodzą..
Zostawił, wstaje rano, a tam wokół tego samochodu kupa dzieciaków, bacy, nie
bacy, drapią gwoździami, szyby powybijane.. Businessman biegnie do bacy i
mówi:
- Baco, no i jak to!? Mówiliście, że mogę ten samochód zostawić, że żadne
dzieci mi go nie porysują..
- To są dzieci!? - krzyknął baca - To są skurczybyki!!!

249. Rosyjski generał złapał złotą rybkę i rybka oczywiście powiedziała, że
jak generał ją puści, to ona spełni jego trzy życzenia. Na co generał
powiedział:
- E tam, jakie trzy życzenia, co ty mi możesz dać?
- Mercedesa -zapproponowała rybka.
- E tam mercedesa, ja już mam mercedesa..
- Willę?
- E tam willę mam już od dawna..
- No to może order Lenina?
- Order Lenina? - zastanowił się generał - no nie mam orderu Lenina.
Rybka sprawiła więc szybciutko, że order wskoczył mu na pierś. Nagle patrzy,
a tu najeżdża wielki czołg z krzyżem na wieżyczce. A generał zakrzyknął:
- Wot suka! Po śmierci dała!

250. Przychodzi facet do domu na bani, żona mówi:
- Wybieraj, albo wódka albo ja!
- A ile tej wódki? - zapytał facet.

251. Górale rozmawiają między sobą:
- Słuchajcie, co mi się przydarzyło, to było kole Bożego Narodzenia - mówi
jeden z nich - Wychodze rano przed domek, słonko świeciło pięknie, śnieżek
puszysty jak pierzyna, to założyłem se nartecki i tak jade, i tak jade i
stylowo, i tak i siak.. I kole Stachowej chaupy tak mnie wyrzuciło w góre i
tak lece, lece i tak wicie 10 metrów lece, 20 metrów lece w te powietrze, 30
metrów lece, 40 metrów lece...
- Jak powie, że 50 metrów, to mu w łeb dam, kłamca jeden - mówi Stasiek.
- I wicie górale, jak już byłem tak na 49 metrów, no prawie 50, to przyszedł
taki dupny halny i mnie cofnął na 20!

252. Rozmawiają dwie góralki i jedna mówi:
-Teresko, chodźcie no tuatj, coś wom powim, no taki mom kłopot, z tym moim
Frankiem..
- No mów, co się stało?
- No wicie Teresko, był Franek rano u mnie, ukochoł mnie, przed śniadaniem
raz, po śniadaniu, to mnie może tak ze dwa razy ukochoł, potem przyszłam do
niego do roboty, tak kole pierwszej, to mnie znowu ukochoł, potem jak już
zjadł, to mnie już tak dobrze ukochoł,
potem przyszedł na kolacje, to mnie tak przed kolacją ukochoł, nawet nie
bardzo jodł, ale tak po kolacji to mnie jeszcze ze dwa razy ukochoł i
poszedł... I powiedz Teresko, cego on właściwie chcioł?

253. Do dyrektora zoo nagle wpada dozorca:
- Panie dyrektorze, ale nieszczęście! Ale nieszczęście!
- Co się stało panie Stanisławie?
- Ale nieszczęście! Panie dyrektorze!!
- No słucham pana?
- Ale nieszczęście! Panie dyrektorze! Wchodzę do słonia, otwieram dźwiczki,
daję mu żryć z taczki, wychodzę z klatki, zamykam dźwiczki.
- Ale szybciej, panie Stanisławie...
- Panie dyrektorze! Idę do krokodyla, otwieram dźwiczki, daję mu z taczki
żryć, zamykam dżwiczki..
- Ale...
- Spokojnie panie dyrektorze! Idę do tego skurczybyka żółwia, otwieram
dźwiczki, biorę taczkę, a ten jak nie czmyhnie panie dyrektorze!!!

254. Dwie kury rozmawiają, jedna mówi do drugiej:
- Ty słuchaj, co ty z tym kogutem tak teraz zaczęłaś?
-Co? - dziwi się druga.
- No tak się z nim pokazujesz.. chodzisz z nim, to tak na poważnie?
- No co ty stara! To tak dla jaj...

255. Polak wyjechał do Paryża, wszedł do wielkiego magazynu, konkretnie
chciał dokonać zakupu.
Z języków znał polski, więc podchodzi do sprzedawcy i mówi:
- Piłkę, piłkę, słuchaj mnie uważnie patrz na usta, piłkę, piłkę..
No jak ci to wytłumaczyć, piłka, gol, Platini, Pele...
Sprzedawca się ucieszył i mówi:
- Aaaaaa.... la ball!
- A teraz skup się - mówi Polak - do cięcia metalu!

256. Dwóch przyjaciół spotkało się po latach, po kilku kurtuazyjnych
zdaniach na powitanie, jeden z nich zaczyna się skarżyć.
- Słuchaj, zbudowałem piękny dom, piękną willę, poszczęściło mi się w
interesach i stać mnie było na to. I wiesz co, piękny kominek mam w tym
domu, tylko, że cholera, nie mogę rozpalić w tym kominku..
- No, ale co się dzieje?
- Nie wiem, układam tam drewienko na podpałkę, wszystko pięknie, no i nie
mogę..
- Słuchaj - radzi przyjaciel - Nie ma tak zwanego ciągu. Musisz zrobić jedną
rzecz. Kup dużą bańkę nafty i przed zapaleniem polej te drewienka naftą i
podpal.
Pożegnali się, przyjaciel poszedł. Po jakimś czasie się spotykają, witają
serdecznie i kolega pyta:
- No słuchaj, a jak tam kominek?
- Aaa, ja już tam nie mieszkam...

257. Odbywa się walka na ringu i jeden z walczących bokserów jest
żołnierzem, odbywającym czynna służbę wojskową. W pewnym momencie dostaje
cios i pada na matę. Sędzia uklęka przy nim i odlicza:
- Raz, dwa, trzy, cztery, pięć..
W tym momencie bokser wstaje na baczność i mówi:
-Sześć!

258. Szpital położniczy. Żona odbiera telefon, dzwoni mąż, zainteresowany
pyta:
- Słuchaj, no i co nam się urodziło?
- No, córeczka - odpowiada żona.
- Ładna?
- No, ładna..
- A do kogo podobna? - dalej pyta mąż.
- A wiesz, nie będę ci mówiła, przecież i tak nie znasz...

259. Staje Jaś z Małgosią w sklepie zoologicznym, podchodzi do nich
sprzedawca i roztacza nad nimi opiekę, mówiąc:
-Widzicie dzieci kochane, to jest bocian.. Bocian właśnie przynosi dzieci i
was też przyniósł..
Małgosia popatrzyła z pogardą i mówi do Jasia:
- Jasiu, to co? Może uświadomimy starca?

260. Wynajmującego mieszkanie kolegę, odwiedził przyjaciel. Wchodzi do tego
mieszkania, rozgląda się i pyta:
- Ty, a coś ty sobie na tej ścianie powiesił? Co to jest? Miednicę sobie
powiesiłeś?
- No jak to co!? - oburzył się kolega - To jest zegar z kukułką.
- Zegar z kukułką? - dziwi się kolega - A jak to działa?
- No zaraz ci zademonstruję..
Wziął pałę, uderzył w miednicę i nagle słychać zza ściany głos:
- Ku..Ku..Kurde no co jest!? Druga w nocy!!!

261. U wiewiórki odbywają się urodziny. Zeszło się mnóstwo gości, między
innymi został też zaproszony zając. Następnego dnia, zebrały się wszystkie
zajaczki i proszą, by zając opowiadał jak było. Zając stanął na środku i
mówi:
- Jak było? Było fantastycznie, gości się zeszło tyle, wiewórka się troszkę
napiła, ja zostałem więc troszkę dłużej, żeby jej pomóc w sprzątaniu.
- No i co, no i co? - pytają zajączki.
- No i wyobraźcie sobie, w pewnym momencie wiewiórka przede mną stanęła w
kubraczku i ten kubraczek nagle rozpięła i mówi do mnie:
- Bierz co chcesz!
- No, no?
- Trochę zgłupiałem, ale rozejrzałem się po pokoju..
- No i co, no i co? - pytają zajaczki.
- No i wziąłem telewizor...
Zajączki się roześmiały, a zając oburzony krzyczy:
- Co się śmiejecie? Jak bym był z niedźwiedziem, to byśmy lodówkę zabrali..

262. Kiedyś w restauracji znalazł się konsument, który był wybitnym
specjalistą od pieczonych zajęcy. I zamówił u kelnera :
- Wie pan, ja zjadłbym zajączka, tylko żeby był taki świeży, wypieczony..
Kelner na to:
- Ależ oczywiście, proszę pana, my mamy świeże mięsko, przygotujemy zaraz
wybornie wszystko.
- Tak? To ja w takim razie po proszę..
Kelner po chwili przyniósł mu zająca. Konsument je tego zająca, a ponieważ
był specjalistą zawołał kelnera i mówi:
- Proszę pana, ja chciałbym zapytać, czy państwo mają aby na pewno świeże
zające?
- Ależ oczywiście, proszę pana, jeszcze wczoraj w piwnicy myszy łapał...

263. Pewnego razu na oceanie rozbił się statek, na którym przebywali sami
mężczyźni, w różnym wieku. Wylądowali na całe szczęście na bezludnej wyspie,
a rankiem po przebudzeniu ujrzeli nieopodal jeszcze jedną wyspę, a tam na
tej wyspie, same kobiety. Jak to zobaczył jeden dwudziestolatek to krzyknął
-Panowie! Płyniemy do nich!
Na co odezwał się trzydziestolatek:
- Zaraz młody człowieku, jak to płyniemy? Przecież jesteśmy zmęczeni, daleka
droga jeszcze się utopimy, porozglądajmy się tutaj, znajdziemy jakąś kłodę,
uczepimy się i dopiero wtedy popłyniemy..
Na to czterdziestolatek się odzywa:
- Panowie, co wy! Co my partacze jesteśmy, czy co?! Co to nam ta wyspa
ucieka!? Mamy trochę czasu, pochodzimy sobie po tej wyspie, poszukamy
jakichś desek, zbudujemy jakąś tratwę, usiądziemy wygodnie i dopiero wtedy
sobie popłyniemy. Co to nam ta wyspa ucieka, czy co?
Na to pięćdziesięciolatek się odzywa:
- Panowie! Ja w ogóle nie rozumiem problemu, po co taki pośpiech? Przecież
stąd też dobrze widać..

264. Jest kwietniowy zjazd emancypantek, który odbywa się gdzieś w świecie,
przyjeżdżają kobiety z różnych krajów i opowiadają o tym, jak doprowadziły
do tego, aby ich sytuacja w rodzinie. Amerykanka mówi tak:
- Pewnego dnia powiedziałam mężowi: koniec, jeśli chcesz mieć ugotowane, to
od dziś sobie gotujesz sam. Pracuję tyle samo co ty, więc z jakiej racji
wszystkie obowiązki kuchenne mają spoczywać na mnie. Przez pierwszy tydzień
nie było nic do jedzenia. Przez drugi tydzień nie było w domu nic do
jedzenia. W trzecim tygodniu, wracam do domu po pracy, a tu kaczuszka
upieczona, zupka na stole, sałatka się przygotowuje i od tej pory mój mąż
pięknie gotuje obiady.
Francuzka mówi:
- Ja też powiedziałam swojemu mężowi, bo ciągle narzekał, że u nas w domu
jest brud, powiedziałam mu: to sobie posprzątaj, ja też tak samo ciężko
pracuję jak ty, tyle samo zarabiam, z jakiej racji tylko ja mam chodzić po
mieszkaniu z tym Electroluxem. Przez pierwszy tydzień był straszny bałagan,
w drugim tygodniu, już nie było można przejść, a w trzecim tygodniu wracam
do domu, a mąż w fartuszku z Electroluxem, jeszcze do tego miotełką zamiata
kurze, od tego czasu mam spokój..
Polka mówi:
- Ja też powiedziałam swojemu mężowi: chcesz mieć piwo w lodówce, to proszę
bardzo, kup sobie, idź do sklepu i tachaj to piwo na czwarte piętro bez
windy, a nie ja będę ciągle dźwigać. Chcesz się napić, to idź do sklepu i
sobie kup! Pierwszego dnia, otwieram lodówkę nic nie widzę, drugiego dnia,
otwieram lodówkę, nic nie widzę, trzeciego dnia, zaczęłam troszeczkę widzieć
na prawe oko.

265. Młoda para, po ślubie jedzie w podróż do Paryża. Pojechali do Paryża,
wszystkie koleżanki młodej żony jej zazdroszczą. Po powrocie natychmiast
zaczęły ją wypytywać:
- No i jak było?
- Eeee..
- No, ale co, no jak?
- Eeee.. - niechętnie odpowiada małżonka.
- No ale co?
- No Paryż... - zaczyna żonka.
- E tam Paryż, Paryż, pan młody nas interesuje, to jest najważniejsze!
- Pan młody..No to tak: zawsze słyszałam, że ostrygi wzmagają potencję. No
więc jak pojechaliśmy do tego Paryża, miałam troszkę pieniążków
zaoszczędzonych w kieszeni, zaprosiłam do najlepszej restauracji, gdzie
zamówiłam dwanaście ostryg na tą potencję..
- No i co? - pytają zaintrygowane koleżanki.
- No i nic, tylko sześć zadziałało.

266. Ogłoszenie w gazecie:
"Przyjmę sekretarkę"
No więc przychodzą dziewczyny do dyrektora na interview: jedna, druga,
trzecia, czwarta wszystkie byle jakie. Któregoś dnia,wchodzi do niego
następna kandydatka, po prostu marzenie każdego dyrektora:
długie blond włosy, duży biust, nogi po same pachy, zobaczył ją i aż usiadł.
Ale mówi tak:
- Pani wygląda fantastycznie, ale czy pani coś potrafi?
- No znam biegle cztery języki, w piśmie i mowie, obsługuję biegle komputer,
urządzenia biurowe, też doskonale. Czego pan jeszcze potrzebuje?
- No właściwie, to nic nie potrzebuję - odpowiedział dyrektor - wszystko
fantastycznie. A ile, by pani chciała zarabiać?
- Dwa i pół tysiąca..
- Dwa i pół tysiąca!? Dwa i pół tysiąca!? Proszę pani, tyle to u mnie
zarabia główny księgowy. Ja pani mogę dać..no powiedzmy pięćset złotych.
Blondynka się roześmiała i mówi:
- Proszę pana.. Za pięćset, to niech pan sobie sypia z głównym księgowym...

267. Mary Lou i Peggy Sue. Mary Lou mieszkała w pięknym domku z zielonym
ogródkiem i zaprosiła swoją koleżankę Peggy Sue na herbatkę.
- Peggy Sue, widzisz ten piękny dom, który ma trzy sypialnie, trzy łazienki
i ten piękny living? I czy ty uwierzysz, że to wszystko kupił mi mój papa?
- That's nice - odpowiedziała Peggy Sue.
- Peggy Sue, a czy ty widzisz ten piękny ogród z tą równo podciętą trawą, te
piękne alejki i czy ty uwierzysz, że to również mi mój papa kupił?
- That's nice...
- Peggy Sue, a czy ty wiesz, że tam za domem jest wielka stajnia, pełna
koni, czystej krwi. I czy ty uwierzysz, że to również kupił mi mój papa?
- That's nice.. -odpowiedziała Peggy Sue..
- Peggy Sue, powiedz mi, czy twój papa zrobił coś kiedyś dla ciebie?
- Jak miałam piętnaście lat, mój papa wysłał mnie do najlepszej szkoły w
Starej Anglii.
- Tak? I czego się tam nauczyłaś?
- No więc pierwszej rzeczy, której się tam nauczyłam to mówić zawsze "That's
nice" zamiast "Fuck off"..

268. Po wspaniałym akcie miłosnym, lekarz ze swą młodą przyjaciółką leżą
razem zmęczeni. Ona odpoczywa, a on tak leciutko posapuje i nagle coś go tak
od środka gniecie, taki wyrzut sumienia.. Na co odzywa się przyjaciółka:
- Ależ Herbercie, przecież nie jesteś jedynym lekarzem, który sypia ze swoją
młodą przyjaciółką..
- Ufff - westchął lekarz, ulżyło mu.
Ale w tym momencie ten złośliwy głos sumienia, znowu się do niego przyczepił
i powiedział:
- Tak Herbercie, ale ty przecież jesteś lekarzem weterynarii...

269. Reżyser na próbie do aktora:
- Panie kolego! W tę scenę śmierci trzeba włożyć więcej życia!

270. Dwaj totalnie znudzeni intelektualiści siedzą w kawiarni, zapadła
dłuższa chwila milczenia. W pewnym momencie jeden mówi do drugiego:
- Słyszałem, że przespałeś się z moją żoną...
- Tak - odpowiada drugi - I co z tego?
- Nie, nic, tak mi się przypomniało...

271. Koń przychodzi do baru, prosi o piwo, kelner podaje i mówi:
-50 złotych się należy..A tak w ogóle to jeszcze nigdy nie gościł u nas
koń..
- Pan się dziwi? - odpowiada koń - straszna u was drożyzna...

272. Jurand ze Spychowa wraca z niewoli krzyżackiej potwornie okaleczony.
Spotyka na drodze znajomych rycerzy, a oni pytają:
- Na Boga! Jurand! Kto cię tak urządził?
Jurand podniósł rękę zrobił krzyż na piersi, a jeden z rycerzy zdziwiony
zapytał:
- Poważnie? Na pogotowiu!?

273. Wielka diva operowa śpiewa arię, diva kończy, publiczność krzyczy:
- Bis! Bis!
Diva szczęśliwa, dziękuje i śpiewa arię. Kończy, na sali ponownie rozlegają
się brawa, publiczność krzyczy:
- Bis! Bis! Bis!
Diva szczęśliwa bisuje po raz kolejny. Na sali euforia, szał, diva dziękuje,
ale przeprasza:
- Kochani! Dziękuję, taka jestem szczęśliwa, ale nie mogę dłużej, głos mi
szwankuje, dziękuję..
Nagle z publiczności słychać głos:
- Możesz kochaneńka, możesz, śpiewaj kochana śpiewaj... Dotąd będziesz
śpiewać, aż się nie nauczysz...

274. Na niedużej wysepce, dwóch rozbitków zrobiło z resztek swojego ubrania
chorągwie. Przepływa transatlantyk, olbrzmi statek, który nie może bliżej
podpłynąć do brzegu, bo jest za płytko, oni tymi chorągwiami machają ile
sił, wrzeszczą, a tam dwóch poruczników mówi między sobą:
- Patrz, jak oni się cieszą, że my obok nich przepływamy...

275. Rzecz się dzieje we Francji, mężczyzna siada z żoną do kolacji i żona
mówi:
- Może byśmy tak ślimaki zjedli?
- No zjemy, tylko że nie ma - odpowiada mąż.
- To idź do sklepu, kup, świece są, wino i ślimaki będą..
- Dobra -zgodził się mąż i poszedł.
W sklepie zobaczył kobietę, marzenie swojego życia, kupił ślimaki, wyszedł
ze sklepu..Ale po chwili wrócił, nawiązał z kobietą znajomość, potem poszli
do niej do domu, spędził u niej noc, rano się budzi, patrzy na te ślimaki i
mówi:
- Jezus Maria! Muszę wracać do domu.
Cały czas po drodze próbuje wymyślić jakieś wytłumaczenie, ale wciąż nie
może znaleźć nic przekonywującego. Już jest na klatce schodowej, słyszy, że
już żona otwiera mu drzwi, szybko rozrzucił ślimaki pod drzwiami i krzyczy:
- No! Chodźcie chłopaki, chodźcie!

276. Wysokiej rangi urzędnik państwowy pojechał zimą na ryby. Wyrąbał sobie
przerębel, zarzucił wędkę, siedzi, łowi i nagle słyszy głos:
- Tu nie ma ryb...
Urzędnik się rozejrzał zaintrygowany, ale że nikogo nie było w około, usiadł
i dalej łowi te ryby. Po chwili znowu słyszy głos:
-Tu nie ma ryb..
Zaniepokoił się troszkę, że słyszy jakieś dziwne głosy, ale dalej łowi te
ryby. Po jakimś czasie znowu słyszy głos:
- Tu nie ma ryb!
- Kto to mówi?! - krzyknął zniecierpliwiony urzędnik.
- Kierownik lodowiska...

277. Wchodzi pacjent do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, ja jestem homoseskualistą...
A lekarz na to:
- O Boże! A ja taki nieuczesany...

278. W samolocie siedzi dwóch mężczyzn, jeden oblatany, a drugi pierwszy raz
leci samolotem. Ręce mu się pocą ze zdenerowawania, cały czas wygląda prze
okienko i w pewnym momencie woła głosem pełnym emocji.
- Panie, patrz pan, ludzie jak mrówki!
Oblatany facet wyjrzał z pogardą za okienko i mówi:
- Nie, proszę pana, to nie ludzie, to mrówki, myśmy jeszcze nie
wystartowali..

279. Bardzo skąpa, szkocka mama mówi do synka:
- Pamiętaj, żebyś zdejmował okularki, jak na nic nie patrzysz..

280. Gustlik z Zeflikiem łowią rybki. Gustlik same takie dupne rybki łowi, a
Zeflik same takie małe.
- Gustlik, powiedz mi, jak ty to robisz, że takie dupne ryby łowisz?
- A widzisz Zeflik, bo ja mam takie dupne glizdy..
- No a skąd ty masz takie dupne glizdy?
- No jo mom metoda: biore taką dupną anoda i katoda, wsadzam głęboko w
ziemię, puszczam prąd na 500 woltów i te robaki same wyłażą do mnie.
- No to ja spróbuja..
Po dwóch tygodniach, Zeflik wraca posiniaczony, dwa zęby w gębie wybite,
ręce w bandarzach, poobijany...
- Chopie! Co to ci się stało? - pyta zatroskany Gustlik.
- No poszedł jo do ogrodu, wzioł katoda i anoda, wsadził w ziemię, dał 500
woltów i ty wiesz, Gustlik, mnie te robaki wyszły, ale nie takie
wielkie..jak twoje... No sobie myślę, jak im dam 100 woltów to mi wyjdą
jeszcze dupniejsze, no to dałem.. No i wyszły...ale nie takie jeszcze dupne
jak twoje.. No to sobie pomyślałem, że im dam 2000 woltó.
- No i co? - pyta zaciekawiony Gustlik
- Chopie, jak dołem 2000 woltów, jak mi wyszło spod ziemi czterech górników
i taki mi wpieprz dali!!..

281. Wpada grzybek w occie do żołądka, rozejrzał się, zobaczył wolne miejsce
koło dwunastnicy, więc się położył i śpi. Za chwilę wpada ogóreczek,
zobaczył wolne miejsce koło grzybka, więc też się położył i usnął. W chwilę
potem śledzik w towrzystwie zimnych nóżek również wpadli, przytulili się do
siebie i śpią. Po chwili z wielkim chlupotem wlewa się seta wódki,
rozejrzała się mętnym wzrokiem i pyta:
- Co jest!? Chłopaki? Tam na górze taka impreza, a wy się tu wylegujecie!?
Wracamy!

282. Pasie się cielątko z krówką na łące, cielątko się tak rozejrzało po
niebie i zawołało:
- Mamo, mamo, koń lata na niebie!
Krowa spojrzała się z pobłażaniem i dalej żuje trawę. Po chwili cielątko
ponownie woła:
- Mamo, mamo! Drugi koń przeleciał!
Krowa spojrzała zniecierpliwiona i rzekła:
- Daj spokój! Pewnie mają tu gniazdo...

283. Wraca Icek wcześniej niż zwykle do domu i zostaje swoją żonę z panem
Łabędziem w łóżku, w sytuacji jednoznacznej. No i zaczyna jej robić wymówki:
-Salcie! Czy ja ci nie kupiłem nowego futra!? Czy ja ci nie kupiłem nowego
samochodu!? Przecież nowiusieńkie masz mieszkanie! Panie Łabądź! Pan
przestanie to robić, jak ja mówię!

284. Zabawa dawno się skończyła, goście wyszli z lokalu, babcia klozetowa
owinęła ścierkę wokół szczotki i pucuje podłogę, czyści posadzkę. W pewnym
momencie w jednym z boksów widać parę nóg. Babcia więc puka do drzwi, nikt
nie odpowiada. Szarpie za klamkę, zamknięte. Przystawia więc sobie stołek,
wspina się na niego, zagląda i widzi faceta śpiącego na sedesie. Babcia
podważyła haczyk od drzwi szczotką, otworzyła drzwi i krzyczy:
- Halo, panie wstań pan!
Facet otworzył jedno oko i zawołał:
- Ludzie! Litości! Znowu białe tango?

285. Mały Jaś prowadzi na sznurku krowę, która ma matrymonialne potrzeby.
Ponieważ ojciec nie miał czasu, spadło wszystko na Jasia. Na drodze
spotykają księdza, który widząc Jasia pyta:
- O! Dzień dobry Jasiu! A dokąd to maszerujesz?
- No wstyd się przyznać proszę księdza - odpowiada Jaś - ale prowadzę krowę
do byka..
- Jak to!? - oburzył się ksiądz - A tato nie może!?
- Nie, proszę księdza - odpowiada Jaś - To byk musi.

286. Pod sklepem stoi dwóch przyjaciół i piją piwo. Jeden z nich właśnie
skńczył trąbić hejnał i żali się do przyjaciela:
- Wiesz co Heniu, moja żona to ciągle chce ode mnie pieniędzy. Rano
pieniądze daj, w południe pieniądze daj, wieczorem pieniądze daj.
- To ciekawe.. - mówi kolega - A co ona robi z tymi pieniędzmi...?
- Wiesz kochany, nie mam pojęcia, bo jeszcze ani razu jej nie dałem..

287. Do doktora przychodzi hrabia i mówi:
- Panie dokotrze, proszę mi powiedzieć, za każdym razem jak przychodzę do
mojej małżonki i wie pan, chcę z nią pofiglować, to raz mi się robi zimno, a
raz gorąco. Co to może być?
- Uuuuu, to pewnie przemęczenie - odpowiada lekarz - A jak często pan
chodzisz do swojej małżonki?
- No jak często.. - zastanawia się hrabia - Raz w zimie, a raz w lecie..

288. Pogodny wieczór, słońce zachodzi, żabki sobie kumkają, ptaszki
ćwierkają, jeziorko, na jeziorku dwa łabędzie, a obok jeziorka przechadza
się para, panna Józia i pan Stasio.
- Oj Stasiu - wzdycha panna - Ja to bym chciała, żebyśmy się tak całe życie
kochali jak te dwa łabędzie, dziubek w dziubek, skrzydełko w skrzydełko..
- Józiu, czyś ty całkiem oszalała? Jak to tak całe życie kochać się z pupą w
zimnej wodzie!?

289. Młoda para na zabawie tańczy tango i panna puściła bąka.
- Panno Józiu - mówi młody kawler - Ja słyszałem jakieś podejrzane dźwięki
przed chwilą..
- Tak mi strasznie wstyd.. No ja bym chciała by to zostało pomiędzy nami..
- O nie! Ja bym wolał, żeby to się rozeszło po sali!

290. Leci sobie wrona w powietrzu i kracze:
- Kraaa ..kraaaa..kraaaaaa
Nagle uderzyła się w konar drzewa, spadła na ziemię. Po chwili się otrząsa i
mówi:
- Hau,hau... Miau, miau...Kurde jak to było?

291. Stara baba siedziała na wielkim śmietniku, łowiła ryby, jej nogi
omiatał wyleniały kocur, a baba jak w bajce, złapała złotą rybkę. Rybka
oczywiście zaproponowała, że spełni jej trzy życzenia.
Baba mówi:
- Dobra, niech ta stara chałupa zamieni się w piękny pałac!
I stanął za nią pałac.
- Ja , stara baba, niech się zmienię w piękną młodą dziewczynę.
I stała się piękną młodą dziewczyną..
- Ten kocur - mówi baba - niech zmieni się w pięknego, młodego królewicza!
Stanął przed nią piękny, młody królewicz i powiedział do tej pięknej młodej
dziewczyny:
- Ty głupia babo! Dlaczego mnie wykastrowałaś!?

292. Jesień złota, zimno, cmentarz, karawan, trumna, za trumną babulinka,
grabarz kopie dół, ale tak spojrzał na babulinkę i pyta:
- Odprowadza pani kogoś?
- No tak - odpowiedziała zmartwiona babulinka..
- A kto?
- No mąż..
- Ile miał lat?
- 98 ..
- O to słuszny wiek..
- A pani ile ma lat?
- 94...
Grabarz spojrzał na nią i pyta:
- To pani się opłaca wracać do domu?

293. Jasiu przychodzi do domu ze świadectwem i mówi z taką dozą
nieśmiałości:
- Wiesz tato, chciałem ci powiedzieć, że w życiu w zasadzie najważniejsze
jest tylko zdrowie.

294. Jasiu żali się koledze:
-Wiesz pokazałem ojcu świadectwo i dostałem dwa razy lanie.
- Dlaczego dwa razy?
- Pierwsze za złe oceny, a drugie, bo okazało się, że ojciec zorientował
się, że to jest jego świadectwo..

295. Anglik pyta się Francuza:
- Ty, słuchaj, co byś wolał: kobietę czy wino?
Francuz myśli i myśli w końcu mówi:
- Wiesz co.. To chyba zależy od rocznika...

296. Na przystanku stoją dwie zakonnice i dwóch hippisów. Zakonnice
rozmawiają i jedna pyta drugiej:
- Co ci się stało w rękę, że masz ją w gipsie..
- Chciałam się wykąpać, wchodziłam do wanny i poślizgnęłam się...
Hippis tak spojrzał na kolegę i pyta:
- Ty, co to jest wanna?
- Wiesz co, nie mam pojęcia, ale ja niewierzący jestem...

297. W windzie jadą trzy osoby: blondynka, Batman i mężczyna. Mężczyźnie
upada długopis, kto go podniesie?
- Mężczyzna, ponieważ reszta postaci jest fikcyjna..

298. W pierwszym dniu roku akademickiego, profesor zebrał uczniów i wygłasza
mowę:
- Panowie, nasz kampus jest podzielony na dwie części: męską część i żeńską.
Oto kara za przekroczenie części żeńskiej. Za pierwsze przekrocznie 50
dolarów, za drugie 100 dolarów kary itd.
W pewnym momencie rękę podnosi jeden student i pyta:
- Panie profesorze, a nie można by wprowadzić jakiegoś abonamentu
semestralnego?

299. Dwaj znajomi spotykają się i rozmawiają o wakacjach. Jeden pyta
drugiego:
- Gdzie jedziecie z żonką ?
- W tym roku jedziemy na wieś, a wy?
- A my jedziemy z Krysią do Wenecji..
- No jak to, przecież niedawno byliście w Wenecji..
- No tak, ale teraz pojedziemy, żeby pozwiedzać..

300. Jedna kobieta zwierza się drugiej:
- Słuchaj ty wiesz, co mi się stało, tragedia mi się stała, chciałam zrobić
dzisiaj na obiad kartoflankę, wysłałam więc męża do piwnicy po ziemniaki, no
i on jak szedł po tych schodach, to spadł i zabił się, na śmierć.
- Jezus Maria! I coś ty zrobiła!?
- No jak to co, no fasolową zrobiłam, a co!?






 

 

Główna ] Góra ]

Jeśli masz jakieś pytania dotyczące tej strony to pisz na adres wladek@w.pl.
Copyright (c) 2001-2003 Władkowa Strona Dowcipowa  (www.wladek.w.pl)
Ostatnia modyfikacja: sobota, 08 listopada 2003